Kup Magazyn Gitarzysta

Magma - Gojira

Magma

Wykonawca:

Gojira

Gatunek:

Metal

9 /10

Wraz z "Magma" Gojira całkiem bezkompromisowo postanowiła pójść w nieco innym kierunku. Odważnie, ku rozpaczy jednych i radości drugich, ale tego akurat uniknąć się nie dało.

Celowo omijałem wszelkie komentarze związane najpierw z singlami, a później z nowym albumem Francuzów, ale domyślam się, że "Magma" bardziej niż jakikolwiek inny materiał Gojira ma potencjał, by skutecznie podzielić fanów (i niefanów również) na dwa przeciwstawne obozy. Niekoniecznie wzajemnie się zwalczające, ale zapewne nie mające zrozumienia dla racji własnych oraz argumentów kapeli. A te były całkiem czytelne. Joseph Duplantier jeszcze przed premierą krążka mówił, że ludzie nie skupiają dziś uwagi na skomplikowanych epickich kompozycjach, dlatego zespół postawił na konkret - krótki, trwający niespełna trzy kwadranse album i zwarte kompozycje, oscylujące średnio w okolicach czterech minut. "Wszyscy zgodziliśmy się, że potrzebujemy czegoś prostszego i bardziej bezpośredniego, a przy tym mniej depresyjnego i obdarzonego nową energią" - dodawał Mario Duplantier.

Szczerze mówiąc, zazwyczaj podobne deklaracje zespołów metalowych działają na mnie niczym wyjąca w ucho syrena alarmowa. Odbieram je bowiem jako zakamuflowane usprawiedliwienia działań zmierzających do - oczywiście w imię 'rozwoju artystycznego' - łagodzenia brzmienia i nagłej chęci tworzenia kompozycji radio-friendly, opartych na słodkich melodyjkach i tym wszystkim, co może (i w założeniu powinno) przypaść do gustu dzisiejszym zblazowanym słuchaczom w kilka sekund rozstrzygającym, czy coś jest fajne czy wręcz przeciwnie. A jednak opublikowane wcześniej teledyski do doskonałych "Stranded" i "Silvera", a także jeszcze bardziej odchodzącego od firmowego emploi Francuzów "The Shooting Star" pozwalały mi wierzyć, że z Gojirą będzie jednak inaczej. "Magma" dowiodła, że rzeczywiście tym razem się nie myliłem.

Jak obwieszczali tak zrobili, choć akurat ów zapowiadany krótszy czas trwania utworów nie odbiega aż tak bardzo od wcześniejszych płyt - znajdą się tu przecież i dwie kompozycje przekraczające sześć minut. Co więcej, materiał powstawał w momencie, gdy bracia Duplantier zmagali się ze śmiertelną chorobą matki, co znalazło swe odzwierciedlenie w tekstach, choćby do "The Shooting Star" czy "Low Lands". Nie zabrakło więc i depresyjnego nastroju. Generalnie jednak zespół mniej lub bardziej kojarzony z progresywnym death metalem, z lubością wbijający gwoździe swoim charakterystycznym, masywnym brzmieniem nagrał album dużo prostszy i zwarty, a jednocześnie wcale nie oczywisty i domagający się kontemplacji. Oparty na z grubsza "piosenkowych" strukturach i bardzo chwytliwy, a jednocześnie bez widocznej chęci przypodobania się masowemu odbiorcy. A co najważniejsze, zrobił to wszystko przemyślanie i rozmysłem, nie tracąc twarzy i nie wyrzekając się swoistego gojirowego klimatu oraz groove, który choćby we wspomnianym "Stranded" osiąga nowy pułap zajebistości.

Jednak groove to nie wszystko, bo uwagę zwraca tu mnóstwo nowych pomysłów, zaczerpniętych gdzieś z post-metalowych okolic, a także doskonała melodyka, nieco tajemnicza atmosfera, przejrzystość i przestrzenność kompozycji, które nabrały nadzwyczajnej wręcz lekkości i polotu. Tymi elementami Francuzi żonglują po mistrzowsku, pokazując głęboką dojrzałość, do której zaprowadziła ich droga naznaczona pięcioma poprzednimi albumami i setkami zagranych koncertów. Decydując się na nowe rozwiązania, oparte przy tym nie na gwałtownej rewolucji, a inteligentnej ewolucji, bracia Duplantier i spółka umiejętnie uniknęli stagnacji, której zapowiedzi przynosił wydany cztery lata temu "L'Enfant sauvage". Zaryzykowali i wygrali.

"Magma" niesie ze sobą potężny ładunek hipnotyzującego wdzięku, a dzięki większej przystępności po prostu musi utrafić w gusta szerszego audytorium. Nie mam wątpliwości, że to jak dotąd najlepszy krążek Gojira i mam nadzieję, że to właśnie on otworzy jeszcze szerzej drzwi dla świetnie rozwijającej się przecież kariery muzyków. W ojczyźnie Francuzi są gwiazdami wielkiego formatu - potwierdzi to każdy, kto widział ich występ na francuskiej ziemi i fanatyczną wręcz reakcję publiczności. Czas na podbój innych rynków. Zewsząd słychać narzekania, że na metalowej scenie nie ma dziś prawdziwych osobowości. A może jedną z nich jest właśnie Gojira? Duży krok w tym kierunku właśnie stał się faktem.

Szymon Kubicki