Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Splinter of Light We Misread

The Splinter of Light We Misread - Defying

The Splinter of Light We Misread

Wykonawca:

Defying

Gatunek:

Post-metal

8 /10

Progres to słowo najtrafniej definiujące olsztyńską formację Defying.

Po dwóch latach od wydania debiutanckiego, nota bene pozytywnie przyjętego "Nexus Artificial", zespół powrócił z mini albumem, na którym znalazły się trzy premierowe utwory oraz cover. Aż cztery utwory, czy tylko cztery utwory?

Zdecydowanie aż. Biorąc pod uwagę intensywność i przeogromny ładunek emocjonalny skondensowany w tych kompozycjach. To album ciężki, bezkompromisowy, eksperymentalny i wielowątkowy. W przypadku dłuższego, niż 30 min materiału, z takimi rozwiązaniami i koncepcją brzmienia, zespół mógłby przedobrzyć, zatem wydanie EPki okazało się strzałem w dziesiątkę. Apetyt zaostrzony po stokroć.

Otwierający płytę, prawie 11-minutowy "The Sunlight Recedes" stanowi o tożsamości zespołu. Już na wstępie pojawia się charakterystyczny growl, nie zabrakło też melodyjnych partii gitary solowej oraz odpowiednio trzymającej cały zespół w ryzach sekcji rytmicznej. To potężny, wielowątkowy i mimo dość gęstej atmosfery, przestrzenny utwór. W następującym po nim instrumentalnym "Till Shadow Is White" mamy do czynienia ze znakiem firmowym Merkabah - saksofonem Rafała Wawszkiewicza. Poza Piotrem, na albumie pojawiło się paru innych gości. W "Irreversible" swoje partie na skrzypcach zarejestrował Marcin Drabik, a na trąbce Piotr Ziarkiewicz. To kolejny nieprzewidywalny utwór - w pierwszej części lekki, post rockowy, z piękną partią skrzypiec, przerwany black metalowym brudem. Ponadto na krążku usłyszeć możemy byłego wokalistę Defying, Marcina Bielskiego oraz Natalię Szałaj, odpowiedzialną za żeńskie wokale na debiucie zespołu.

Wcześniej wspomnianym coverem, a raczej interpretacją jest od paru lat znajdujący się w koncertowym repertuarze zespołu "New Dawn Fades" Joy Division. Defying może być przykładem dla innych, jak godnie i stylowo wykonywać czyjeś utwory.

Mimo że "The Splinter of Light We Misread" to zupełnie inna historia, niż debiutancki "Nexus Artificial", nie obejdzie się bez porównań. Wspólnym mianownikiem tych albumów jest na pewno post metalowy trzon kompozycji, duszny klimat oraz wyczuwalne od pierwszych sekund napięcie.

Defying należy do tych zespołów, które nie lubią się powtarzać, a po dotychczasowych wydawnictwach trudno stwierdzić, jaką ścieżką podążą na drugim longplayu. Pewne jest jednak to, że "The Splinter of Light We Misread" zwiastuje początek nowego rozdziału. Czegoś wielkiego.

Wojciech Margula