Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Roots and Roads

Roots and Roads - Yossi Sassi Band

Roots and Roads

Wykonawca:

Yossi Sassi Band

Gatunek:

Metal

9 /10

Gitarzyści! Naciągnijcie struny, wyregulujcie wzmacniacze, zapnijcie pasy! Oto orientalno-gitarowa jazda bez trzymanki, na którą zaprasza Yossi Sassi.

Gitarzysta znany przede wszystkim z Orphaned Land, którego był współzałożycielem i członkiem od 1991 do 2014 roku, wydał właśnie swój trzeci solowy album zatytułowany "Roots and Roads". Ten materiał rozpisany na około 55 minut muzyki oferuje dwanaście utworów, będących wszechstronną gitarową podróżą po różnych zakątkach kulturowych świata. Gitary Yossiego wiodą od Bliskiego Wschodu ku Europie, przez krańce północno-afrykańskich terytoriów, aż do Nowego Świata. Album nie jest jednak multi-kulturowy w tym sensie, że stanowi mieszankę różnych stylów i nurtów - raczej je celebruje i przegląda, nie ingerując w ich tożsamości, za to eksponując tworzące je wartości.

Na "Roots and Roads" Yossi Sassi użył siedemnastu gitar, w tym wymyśloną przez siebie gitarę-buzuki (kombinację gitary elektrycznej i akustycznej), a także szereg instrumentów orientalnych, artysta również zaśpiewał w kilku utworach. Muzyka w nagraniach wsparli regularni członkowie Yossi Sassi Band, tj. Or Lubianiker (bas), Sapir Fox (wokal), Shay Ifrah (perkusja), Roei Fridman (instrumenty perkusyjne) i Ben Azar (gitara). To orientalne towarzystwo zostało uzupełnione przez jeszcze kilkunastu muzyków sesyjnych operujących różnymi instrumentami, od gitar i klawiszy po takie ludowe wynalazki, jak tureckie, perskie i arabskie flety czy też kanun. Centralną osią muzyki zawartej na płycie są więc klimaty Bliskiego Wschodu, od których Yossi Sassi wychodzi ze swoimi gitarowymi opowieściami w kierunku świata - jego korzeni, obecnej kondycji i przyszłości, o którą muzyk, znany z pokojowego nastawienia, chce się ubiegać w duchu zgody i współistnienia.

W zawartości "Roots and Roads" ważne są także przeszłość i tożsamość. Yossi Sassi twierdzi, iż wszyscy ludzie są podróżującymi drzewami, głęboko zakorzenionymi na świecie, aczkolwiek nieustannie poszukującymi równowagi pomiędzy tym skąd przyszliśmy, a nieznanym i niedającym się tak po prostu odkryć kierunkiem, w którym podążają nasze serca. Na końcu chodzi o to, aby zrozumieć kim tak naprawdę jesteśmy i skąd się wzięliśmy. Chodzi o refleksję nad naszym życiem i podejmowanymi wyborami, szerzej o odrzucenie wszelkiego rodzaju systemów różnicujących ludzkość. Każdy kolejny utwór do tej refleksji próbuje zachęcić, wprowadzając w życie prośbę Yossiego o "zagłębieniu się w wielowymiarowym emocjonalnym doświadczeniu". To przesłanie zostało idealnie odwzorowane na dystansie kolejnych utworów tworzących "Roots and Roads".

Na krążku nie zabrakło kompozycji opartych na charakterystycznych bliskowschodnich wzorcach, pełnych tych wszystkich dźwięków przywołujących na myśl Izrael i skąpaną pod czerwonym słońcem wolność. Najlepszym tego przykładem niech będzie utwór "Wings", który łączy orientalny rock z progresywnym podejściem do tworzenia muzyki. To wyjątkowo smaczna muzyczna potrawa. Orientu nie brakuje w pozostałych kompozycjach, ale sposób jego prezentacji wydaje się nowatorski. Otóż Yossi Sassi ze swoimi muzykami pod te wszystkie bliskowschodnie zagrywki wrzucił serię typowych zachodnich improwizacji gitarowych, przede wszystkim na poziomie wielopiętrowych, wciągających solówek ("Palm Dance", "Madame Twosouls" czy też naładowany drapieżnymi wokalami Zahera Zorgatiego "The Religion Of Music"), co daje efekt dialogu dwóch przeciwstawnych światów - wschodniego i zachodniego. To dialog orientu z rockiem.

Tak oto zaledwie w śladowych ilościach znalazły się na krążku utwory, które nie wpisują się w ów dialog i zostały osadzone w jednym, wyraźnie ogrodzonym murem, świecie muzyki, jak to ma miejsce w przypadku minimalistycznego "Mr. Nosoul", skądinąd zjawiskowego "Thundercloud", "Rizes Kai Dromoi", a także częściowo w "Road Less Traveled", choć w tym przypadku mamy raczej do czynienia z rozregulowaniem numeru w konwencji "od orientu do zachodniej nośności". W każdym razie na trzecim albumie Yossi Sassi Band pojawiły się także absolutne perły, jak progresywne arcydzieło "Winter". Ilość zaproponowanych tu wypuszczeń, wszelkiego rodzaju akcenty instrumentalne wywodzące się z dwóch światów, rewelacyjne solówki, a także niebanalna, zapętlona struktura kompozycji czynią ją jednym z najważniejszych nagrań zespołu z Izraela. Mistrzostwo.  

Warto równocześnie dodać, że "Roots and Roads" charakteryzuje się szybkim, dynamicznym tempem. Album zwalnia tylko w najbardziej lirycznych momentach krążka, jak choćby w uduchowionym "Bird Without a Tree" albo w opartym na ciekawych dialogach wokalnych Yossiego i Diany Golbi "Root Out", który jednak ze względu na swoją rozbudowaną strukturę potrafi też przyspieszyć. To zresztą, pomijając będący poza konkurencją "Winter", jedna z moich ulubionych kompozycji, być może w sposób najbardziej przyjazny eksponująca wszechstronność "Roots and Roads", a zarazem mądrą i nieoczywistą formułę krążka. Zaskakuje za to mocne, wręcz agresywne zamknięcie dzieła pod postacią "Stronger Than Ever", tak jakby Yossi Sassi chciał wymierzać kilka porządnych ciosów skłóconemu światu, przemawiając zresztą nie tylko strunami, ale też i słowem: "Teraz moje liście opadły, moje drewno zanika, a kiedy oni mnie zetną, moje korzenie będą mocniejsze, niż kiedykolwiek". Aż chciałoby się powiedzieć: mocny stempel!

Mocny jest także "Roots and Roads". To zaiste głębokie emocjonalne doświadczenie. Muzyczna podróż na strunach gitary do Orientu, ale też do wnętrza samego siebie - do odnalezienia wewnątrz kogoś dawno utraconego. O walorach tego dzieła można by jeszcze długo mówić, szczególnie o jego przesłaniu, ale z całą siłą trzeba podkreślić jedną kwestię - wysokie umiejętności gitarowe głównego twórcy albumu. Nic dziwnego, że Yossi Sassi jest dziś endorserem znanych producentów sprzętu gitarowego, a także laureatem wielu prestiżowych nagród. Słuchając takich albumów jak "Roots and Roads" można też zrozumieć motywy odejścia gitarzysty z Orphaned Land. Jest on obecnie na tyle świadomym i dojrzałym muzykiem, że może już rzucać wyzwania gitarzystom z całego świata. Yossi Sassi jednak nie o wyzwania dziś pyta, ale o kondycję człowieka. Wściekłego, żądnego krwi, agresywnego. Może już zatem czas odnaleźć swoje korzenie i swoją drogę?

Konrad Sebastian Morawski