Kup Magazyn Gitarzysta

Oneiric - Big Jesus

Oneiric

Wykonawca:

Big Jesus

5 /10

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała słuchaczy w całkiem już odległą przeszłość.

A wszystko to za sprawą gitarzysty CJa Ridingsa, który po mniej lub bardziej udanych przygodach z różnymi hardcore'owymi i metalowymi bandami z Atlanty, postanowił pójść na swoje i założyć kapelę. Zebrał paczkę kumpli, a owocem ich współpracy stał się "Oneiric". Jest to debiut stylistycznie spójny, ale i w gatunkowych wojażach potwornie nudny, bo utwory są mało różnorodne, oparte na tym samym schemacie, brzmieniu, melodyce i motoryce, przez co sprawiają wrażenie bliźniaków, a nawet autoplagiatu.

Big Jesus są zręczną mieszanką indie rocka z grunge'owymi, przybrudzonymi gitarami, przez co bardzo zbliżyli się klimatem do alternatywnego rocka lat '90 z dość znacznym wpływem psychodelii, a również dream popu. Łagodne, odrealnione i melodyjne wokale łączą się z topornymi, grunge'owo/stonerowymi riffami, mało zresztą ambitnymi i układanymi na jedno kopyto. W tej maszynerii najlepiej pracuje perkusja, bo Joe Sweat rzeczywiście jest niezłym fachowcem i wprowadza swoją grą sporo życia w tę oniryczną płytę. Poza singlowym "SP", ciekawszym gitarowo "Oneirica", gdzie pojawia się całkiem udana solówka, a w późniejszej części nawet bardziej heavy metalowy riff i psychodelizującym "Heaviest Heart", na "Oneiric" dzieje się raczej niewiele, bo większa część płyty brzmi jak wspomniany "SP", złożona jest z bliźniaków tego utworu.

Jeśli więc ktoś chciałby przypomnieć sobie czasy psychodelicznej alternatywy lat '90, to Big Jesus będzie sympatycznym wehikułem czasu. Reszta powinna zapoznać się z "SP" i zastanowić, czy ma ochotę słuchać tego numeru przez 40 minut.

Grzegorz Bryk