Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Bad Vibrations

Bad Vibrations - A Day To Remember

Bad Vibrations

Wykonawca:

A Day To Remember

Gatunek:

Metal

8 /10

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Wybaczam to jednak, a także spór prawny z Victory Records, w niepamięć puszczam również regularne omijanie Europy Środkowej. "Bad Vibrations" to najlepszy album w dorobku grupy, nagrany na luzie, ocierający się o melodyjny death metal, hardcore i pop punk - czyli A Day To Remember w pigułce, tyle że lepiej, ciekawiej, intensywniej i bez jakichkolwiek naleciałości aktualnych trendów, czy to w brzmieniu, aranżach czy samej strukturze utworów. Jeremy McKinnon i spółka od lata grają w swojej własnej i lidze i ciężko o drugi zespół piszący tak stadionowe utwory jak oni.

Skoro o tym mowa, "Bad Vibrations" w swoich najbardziej przebojowych momentach pokazuje niemal komercyjne oblicze formacji, z drugiej zaś, jest to najcięższy, najintensywniejszy i najdojrzalszy materiał grupy. Uniwersalność szóstego albumu A Day To Remember powinna otworzyć im drzwi do największych aren, tych, które wypełniają Five Finger Death Punch i Disturbed. Zresztą, z jednym jak i drugim zespołem nie raz koncertowali, ale dziś wolałbym aby - przynajmniej w Europie - trzymali się boku In Flames lub While She Sleeps i właśnie fanom tych grup, o ile nigdy nie słyszeli bohaterów tego tekstu, polecam "Bad Vibrations".

Refreny jak zwykle zapadają w pamięć, niezależnie czy to wściekła, hardcore’owa "Paranoia" (ten numer mógłby zostać nagrany przez Stick To Your Guns), luźne "We Got This" (Blink 182!), czy jak mniemam jeden z singli "Turn Off The Radio" - głos Jeremy’ego jak żaden inny pasuje do każdej stylistyki. Swoją drogą nie wyobrażam sobie, aby w tym zespole, a może nawet w całym gatunku, był lepszy frontman od niego - nie ma drugiego takiego głosu, który sprawdzałby się zarówno w potężnym ryku, growlach czy popowym, lekkim śpiewie (radiowy powerplay "Same About You"). Biorąc pod uwagę również jego doświadczenie w roli producenta (przykład: The Ghost Inside) Jeremy to złote dziecko nowoczesnego metalu.

O ile jak najbardziej cieszy mnie różnorodność materiału zawartego na "Bad VIbrations" (z naciskiem na utwór tytułowy), tak dla przeciętnego fana metalu trzynaście piosenek - w dodatku każda z innej bajki - może stanowić twardy orzech do zgryzienia. A Day To Remember nigdy nie było jednowymiarowym zespołem i bardziej doceniali ich ludzie spoza metalowego kręgu niźli sami wielbicie ciężkiego grania. Stąd zalecam otwartość na kontrasty, bo jeśli nie lubisz metalcore’a za agresywne zwrotki i "cukierkowe" refreny, tak nie polubisz A Day To Remember, bo tu lukru jest znacznie więcej niż naparzanki, a brzmieniowo (przynajmniej przez większość płyty) daleko im do ciężaru kolegów z August Burns Red czy Architects.  Jeśli jednak, zamiast słuchać niekończących się breakdownów i kwadratowych riffów, wolisz dobre, energetyczne piosenki, ten zespól jest dla ciebie.

Grzegorz Pindor