Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Wild World

Wild World - Bastille

Wild World

Wykonawca:

Bastille

Gatunek:

Indie pop

7 /10

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki.

Bastille storpedowali listy przebojów trzy lata temu, kiedy to na świecie rządził hicior "Pompeii", który do gustu przypadł zarówno fanom ambitniejszej muzyki, jak i osobom słuchającym radia celem zabicia ciszy. Brytyjczycy dzięki tej piosence - pozostałe single już takiej furory nie zrobiły - objechali cały świat, grając na najważniejszych festiwalach, w tym na naszym Open'erze.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że będzie to klasyczny przykład artysty "one hit wonder". Single zapowiadające krążek numer dwa, "Wild World", mówiąc delikatnie, nikogo na łopatki nie powaliły. Ba, ich premiera została przemilczana przez media, które dotąd jarały się kwartetem. Wtem: patrzę na listy sprzedaży i okazuje się, że nowa płyta sprzedaje się lepiej niż debiut. W UK była na czele, w USA doszła aż do miejsca czwartego ("Bad Blood" wylądowało na 11.). Konkluzja jest jedna: ludzie kupują marki, a nie piosenki.

Muszę jednak podkreślić, że "Wild World" nie odbiega poziomem od debiutu. Ba! Jako całość jawi się materiałem bardziej spójnym, wyrównanym. To 14 spokojnych, indiepopowych piosenek, zbudowanych według schematu spokojna zwrotka i bogaty refren. Ekipa z Londynu ma ciągotki do barkowej ornamentyki - wystarczy wziąć na tapet dowolny refren, by się o tym przekonać. Bogata aranżacja upstrzona mnóstwem smaczków, czy to gitarowych, czy rytmicznych, czy elektronicznych, a do tego wokal, zazwyczaj zlepiony z kilku linii nagranych przez Dana Smitha.

Wyrównany poziom sprawia, że ciężko wyróżnić mi jeden czy dwa utwory, na które powinniście zwrócić uwagę słuchając tego krążka. Jeśli ktoś lubi soulowo-gospelowe zaśpiewy, powinien mu się spodobać wieńczący płytę "Winter Of Our Youth". Zakochani w mocno elektronicznej odsłonie Bastille z pewnością docenią "The Currents", wyróżniający się stopniowanym napięciem. Wreszcie osoby poszukujące ewidentnego radiowe hitu na pewno zawieszą ucho na "Send Them Off!".

Jako się rzekło, w moim odczuciu "Wild World" to płyta lepsza od debiutu Bastille, przede wszystkim ze względu na wyrównany poziom piosenek. Inna sprawa, że takiego hitu jak "Pompeii" chłopaki już pewnie nigdy się nie dorobią.

Jurek Gibadło