Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Desperate

Desperate - Barb Wire Dolls

Desperate

Wykonawca:

Barb Wire Dolls

Gatunek:

Punk

6 /10

Zawsze kojarzyłem Kretę ze słońcem, piękną plażą i wszechobecnym lenistwem. Teraz do tego ciągu wyrazów dołącza zespół Barb Wire Dolls.

Jako że Barb Wire Dolls mogą nie być wybitnie znani słuchaczom nad Wisłą, to krótko przedstawię ich historię. Kapela powstała w 2010 roku w Grecji, a dokładniej na mającej niewiele wspólnego z punk rockiem Krecie. Na czele grupy stoi wokalistka Isis Queen, a sam zespół nie zamyka się w samym punku i solidnymi garściami czerpie z grunge’u.

Od jakiegoś czasu grupa coraz pewniej odnajduje się na rynku muzycznym, gra koncerty w całej Europie. Generalnie swoją postawą sprawia, że nad jej twórczością należy się pochylić. Ale czy warto?

Cóż, nigdy nie ukrywałem, że ocenianie płyty punkowej nie jest najłatwiejszą rzeczą pod Słońcem. Dlaczego? Bo właściwie wszystko w tej muzyce zostało już odkryte przeszło 30 lat temu (nie licząc popowego odłamu spod znaku Green Day czy Blink-182, który cenię, ale to przecież zupełnie inna bajka). Współczesne zespoły nie są w stanie dodać czegoś nowego do tej muzyki, bo po prostu jest to niemożliwe. Punk jest zmuszony do zjadania własnego ogona, ale nigdy nie będę tego krytykował, bo to fantastyczna muzyka i im więcej kapel będzie ją grać, tym lepiej.

Teraz wróćmy do Barb Wire Dolls. Ich płyta "Desperate" to bardzo poprawnie zagrana mieszanka punka z grungem. Nie ma tu niczego, nad czym można by się zachwycić, ale ciężko znaleźć też coś, co należałoby skrytykować. Słychać tu proste riffy, szybkie tempo, czasem jakieś zwolnienie i krzykliwy wokal Isis Queen. Wokalnie ciężko jej cokolwiek zarzucić. Może momentami jej maniera irytuje, ale po chwili Queen wskakuje na odpowiednie dla ucha tory i wszystko wraca do normy.

W końcu trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie - czy warto posłuchać ocenianej płyty? Myślę, że tak. Nie należy mieć jednak wygórowanych oczekiwań. "Desperate" to typowy "pułkownik", który po dwóch czy trzech przesłuchaniach wyląduje na półce i raczej przez dłuższy okres czasu nie zmieni swojej pozycji. Można też sięgnąć po album z czystej ciekawości, aby zobaczyć, jak muzycy z kraju mało kojarzonego z punk rockiem grają ten gatunek muzyczny.

Kuba Koziołkiewicz