Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Killswitch Engage

Killswitch Engage - Killswitch Engage

Killswitch Engage

Wykonawca:

Killswitch Engage

9 /10

Killswitch Engage wraca z nową płytą. Rewolucja, ewolucja, czy porażka?

Killswitch Engage to ikona gatunku metalcore, łączącego w sobie ostre gitarowe riffy z melodyjnymi wokalami. Dlatego też na najnowszy album, którego oficjalną światową premierę wyznaczono na 30 czerwca 2009 roku, czekały rzesze fanów. No i jest. Świeżutka płyta trafiła do sklepów, a my możemy ocenić, czy jej zawartość to rewolucja, ewolucja czy też porażka w dorobku amerykanów.

Album nazwany jest po prostu "Killswitch Engage" i zawiera jedenaście kompozycji. Już od pierwszych chwil do uszu słuchacza docierają dźwięki niezwykle charakterystyczne dla KsE. Krzyczane partie przeplatają się z czysto śpiewanymi liniami wokalnymi, osadzonymi na wpadających w ucho gitarach i mocnej perkusji. Ta idea była rozwijana już na poprzednich krążkach formacji, aby w nowo wydanym albumie osiągnąć swoje apogeum. Styl z jakiego słynie KsE dopracowany został do perfekcji. Muzyka zawarta na najnowszym albumie w dorobku zespołu wydaje się bardziej pozytywna i nośna niż w dotychczas znanych utworach. Warto zauważyć, że na tym krążku Howard Jones serwuje zdecydowanie zwiększoną dawkę czystych wokali o tematyce refleksyjności. Wróży to spory sukces na listach przebojów. Jednocześnie sprawiło to jednak, że nieco mocy kapeli gdzieś jakby umknęło - na "Killswitch Engage" brak silnych akcentów, a także elementów mogących zaskoczyć nas podczas odsłuchu. Wszystkie jedenaście piosenek trzyma jeden poziom i trudno wybrać tutaj największy hit, co na poprzednich longplayach było zdecydowanie łatwiejsze. Dowodzi to wszakże, że chłopaki z KsE przysiedli nad swoimi kompozycjami i dopracowali je w najmniejszych szczegółach.

Czy zatem "Killswitch Engage" to płyta udana? Zdecydowanie tak. Wiernym fanom gatunku, a tym bardziej zespołu KsE, przypadnie ona do gustu i tak jak ja, będą mogli oni słuchać jej cały dzień na okrągło bez chwili znużenia. Z drugiej strony, jeśli ktoś wcześniej nie przekonał się do twórczości liderów nurtu metalcore, album "Killswitch Engage" nie zmieni ich poglądów. Mamy tu więc do czynienia z ewolucją, a nie rewolucją, a tym bardziej porażką. Na koniec pozostaje mieć nadzieję, że na kolejnym krążku KsE oczaruje nas czymś zupełnie nieznanym i innowacyjnym. Czy tak będzie przekonamy się najwcześniej za dwa, trzy lata... ja tymczasem wracam do nucenia pod nosem zawartości recenzowanego albumu.

 

Marcin Kamiński