Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Muzyka / Recenzje / When The Rain Comes Down
When The Rain Comes Down - Internal Quiet

When The Rain Comes Down

Wykonawca:

Internal Quiet

Gatunek:

Heavy metal

8 /10

Właśnie zadebiutowała heavy metalowa ekipa Internal Quiet wprost z Aleksandrowa Łódzkiego, która w ostatnim czasie objechała kilka miejsc jako support zespołu Turbo, zbierając zresztą za te występy gromkie brawa.

Internal Quiet to projekt muzyczny aktywnego już od lat '80 gitarzysty Sławomira Papisa, wspieranego chociażby przez Macieja Wróblewskiego, występującego niegdyś jako gardłowy Wolf Spider. Więc nawet jeśli "When The Rain Comes Down" nazwiemy debiutem, to ekipy z niejednego pieca chleb jedzącej. Dziś panowie krzeszą iskry pod banderą Internal Quiet i całe szczęście, bo do ostatnich polskich świetnych heavy metalowych premier, bez wątpienia należy zaliczyć również "When The Rain Comes Down" i używając słowa świetnych, mam na myśli ligę światową, a nie tylko rodzimą ekstraklasę.

Przede wszystkim debiutancka blaszeczka formacji jest kapitalnie wydana. Klimatyczna grafika i robiący wrażenie booklet - to raz. Do tego całość opakowano w kartonik. Nieco mylące może być logo zespołu, które nasuwa niebezpieczne skojarzenia z progmetalowcami, przede wszystkim Dream Theater, tymczasem Internal Quiet nie mają z nimi absolutnie nic wspólnego. Ekipa Papisa nie bawi się w łamanie utworów, kombinatorstwo i niezdrową wirtuozerię, to czystej krwi, rozpędzony heavy metal momentami zmieszany z soczystym hard rockiem. W poszczególnych utworach można zleźć sporo inspiracji klasycznymi, sztandarowymi wręcz dla gatunku bandami z Iron Maiden ("Chase Your Dreams") i Judas Pries ("Energy") na czele, do tego nie wolno pominąć wyraźnych wpływów Turbo, z którymi Internal Quiet przez długi czas dzielili scenę.

Na albumie nikt nie popada w stagnację, nie dopadają go ponure szpony melancholii czy napompowany patos, muzyka gna przed siebie rozpędzona przez świetną sekcję Mateusza Stołowskiego i Radosława Jarzyna. Dużo życia numerom nadaje Dominik Kalisz i oczywiście Sławomir Papis co rusz napędzając kawałki rozhulanymi riffami i pierwszorzędnymi solówkami (instrumentalny "Last Breath" jest w całości oparty na solo). No i oczywiście Maciej "Rocker" Wróblewski idealnie wpasowuje się wokalnie w heavy metalową stylistykę, często posiłkując się falsetem. Trochę spokojniej i liryczniej robi się wyłącznie przy wspomnianym "Last Breath", akustycznym "Reaching The Stars" i w środkowej partii najdłuższego numeru płyty "So Cold", przy okazji przyozdobionego melodyjnym refrenem w stylu lat '80. Świetne wrażenie robi również bonusowy, zadziorny i porządnie rozpędzony "Time To Fight".

To co może się bardzo podobać na "When The Rain Comes Down" to spajające krążek w pewnego rodzaju koncept dźwięki pozamuzyczne - w tym przypadku odgłosy deszczu i burzy wklejone pomiędzy utwory. W połączeniu z dość posępną okładką, atmosfera staje się wyrazista, jednocześnie ujednolicając klimat płyty.

Szczerze mówiąc, gdyby obcokrajowiec poprosił mnie o pożyczenie kilku polskich heavy metalowych płyt z ostatnich lat, dających obraz siły tego gatunku w naszym kraju, to w tej kolekcji znalazłaby się pewnie i "When The Rain Comes Down". To w pełni profesjonalne, rozszalałe granie, które wprawdzie do gatunku nic nowego nie wnosi, ale idealnie go interpretuje i dostarcza masę satysfakcji ze słuchania.

Grzegorz Bryk