Kup Magazyn Gitarzysta

Heatwave - Trapped Under Ice

Heatwave

Wykonawca:

Trapped Under Ice

Gatunek:

Hardcore

6 /10

Zanim doszło do wyczekiwanego reunion Trapped Under Ice, ekipa podzieliła się na kilka mniejszych obozów.

Wszystkie wywołały sporo zamieszania, zwłaszcza Turnstile, ale to twórcy "Big Kiss Goodnight" byli jednym z najbardziej łakomych kąsków na dzisiejszej scenie. Dzięki, niech będzie, przyjaźni, grupa po sześciu latach zeszła się, aby nagrać coś nowego, a przy okazji, ruszyć w dłuższą trasę koncertową, która zahaczy również o Polskę.

Wydarzenie jesieni może mieć jednak pewną wadę. Otóż wielkie nadzieje związane z "Heatwave" okazały się być płonne. Grupa wywróciła do góry nogami swój pomysł na hardcore, kierując się w stronę brzmień bliższych jednemu z pobocznych projektów. Mam na myśli Angel Dust, któremu przewodzi frontman Trapped Under Ice - Justice.

Po pierwsze, ten złożony z jedenastu strzałów krążek jest za krótki, po drugie, w tej trochę komicznej formie, bez typowej dla zespołu "napinki" i groove, zwyczajnie rozczarowuje. Mało tego, nie wiem, po co tu solówki, skoro numery trwają nieco ponad minutę, a do tego panowie wplatają dodatkowe efekty, jak sound cyfrowej perkusji, skity, czy syntezatory. Wszystko to niepotrzebne, bo gdyby skupić się na samych utworach (znowu zaznaczę, za krótkich!) byłoby naprawdę ciekawie, bowiem muzycy z Baltimore posiedli wyjątkową zdolność do pisania łatwo zapamiętywanych, ale cholernie ciężkich kompozycji. Szkoda, że Justice pociągnął swój zespół w stronę Angel Dust, bo jeden taki twór zdecydowanie wystarczy.

Czternaście minut spędzonych z "Heatwave" nie oznacza nudy. Co to, to nie. Po prostu, oczekiwałem kontynuacji "Big Kiss Goodnight", większej ilości hooków, fajnych breakdownów i mocniejszych tekstów Justice’a. Ostatecznie dostaliśmy zastrzyk adrenaliny lepszy niż większość europejskiej sceny, ale nie dostarczający takich wrażeń jak poprzednie krążki grupy. Tym, którzy lubują się w krótkich formach, a za dobry gig uważają raptem dwudziestominutowe spustoszenie nowy album sprawi nie lada radochę. Panowie mkną do przodu z siłą huraganu, a numery takie jak "Throw it Away", "Pressure is On" czy mój faworyt, najkrótszy w stawce "Backstabbed" dają dobry pogląd na to, jak będzie wyglądał gig w Pogłosie. Mimo to, w tym przypadku dłużej i gęściej oznaczałoby lepiej.

Grzegorz Pindor