Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Songs For The Last View

Songs For The Last View - Lacrimas Profundere

Songs For The Last View

Wykonawca:

Lacrimas Profundere

7 /10

Lacrimas Profundere to taki ciekawy zespół. W którą stronę podąży tak zwana moda, w tą nagle chłopaki zmieniają styl muzyczny. Czego oni nie grali! Doom, Doom/Gothic, Gothic a teraz postawili na wariację na temat Type O Negative zmieszanego z HIM. I co dziwne ten szalony mezalians wyszedł im wyśmienicie!

Już pierwszy, singlowy "A Pearl" daje nam jasno do zrozumienia z czym mamy do czynienia. Metal pozostał w śladowej ilości na "Songs For The Last View". Zamiast tego mamy do czynienia z pop-rockową gitarą wygrywającą melancholijne nuty, proste bicie perkusji, ładne melodie i... wokalistę, który brzmi jak zagubiony brat-bliźniak Petera Steel'a! Szkoda że muzykom Lacrimas Profundere umknął fakt, że Type O Negative i HIM na ostatnich płytach zwrócili się bardziej w stronę łojenia. Nic to, zamiast pierdolnięcia mamy do czynienia z melodiami. A to zawsze jest element niepewny, w zespole o chwiejnym wizerunku. Niekiedy słodkie refreny potrafią skutecznie pogrzebać mniemanie o bandzie w niejednym ciemnym serduszku. Na szczęście Lacrimas Profundere ma do zaoferowania chwytliwe chorusy, które nie wywołują nawet cienia zażenowania. Jestem pod wrażeniem. Zresztą sami zauważycie, że mimochodem sami zaczniecie pod nosem nucić "she is the shadow that I once kissed" czym wprawicie w zaskoczenie i zachwyt swoją nastoletnią emo sąsiadkę.

Chłopaki z Lacrimas Profundere mają też głowy na karku, i wiedzą, że gdy atakują hiciarsko-melancholijnym krążkiem to muszą poupychać po kątach coś więcej niż tylko melodię. Inaczej po kilku kawałkach płyta nie tyle zmęczyłaby co zanudziła na śmierć. I tak dzieje się już w trzecim "Shadow That I Once Kissed", który oferuje nam pięknie rockową solówkę... no i nieokiełznane strzały z klawisza. W "Veins" natomiast początkowe bicie perkusji przywodzi na myśl albumy Annihilator, ale już po chwili wokalista załącza swój lament... Z innej mańki - wstęp do "We Shouldn't Be Here" brzmi jak próbka umiejętności jakiegoś DJ'a na "Love Parade" (tym mnie nieźle wystraszyli...). O, mamy też pianino w "Suicide Sun", i to całkiem korzystnie współgrające z gitarami. A i wokalista ma więcej zadzioru w głosie w tym songu.

Uwielbiam słuchać tej płyty, ale tak od czasu do czasu. Jej nie za wielkie skomplikowanie sprawia, że dość szybko poznaje się wszystkie składowe tworzące "Songs For The Last View". Ale te refreny... Łapią za serducho i nie chcą puścić, to do nich będziecie wracać. Czuć też, że chłopaki w końcu określili się jako muzycy. Następna płyta będzie dla nich testem - jeśli znów nagrają coś podobnego, znaczy że omawiane tu wydawnictwo jest szczere i płynące prosto z duszy, nie jest wynikiem ponownego "wbijania" się w koninkturę. Inaczej stracę wiarę w muzykę...

Grzegorz Żurek