Chleba, nie igrzysk! O tak mało proszę w dzisiejszym świecie... A tak w ogóle ja Wam dam kindermetale! Wychwalać pod niebiosa średnią płytę, kuglarskiego zespołu. Dobra, trochę się zacząłem buldoczyć. Ale nie mogę podejść na spokojnie do tematu, gdy setki świetnych płyt przechodzą niezauważone, a mało nowatorski power metal zdobywa nie lada sławę w naszym kraju dzięki YouTube.
Czytelnicy, jako reprezentanci bardzo pamiętliwego narodu zapewne już przypomnieli sobie co aż tak podniosło mi ciśnienie. Tym którzy nie wiedzą (są tacy?) śpieszę z wyjaśnieniami. "40:1". "Fanmade" wideoklip, który wywołał u mnie salwy ironicznego śmiechu u krajanów wywołał zgoła inne reakcje. Co aż tak bardzo rozbawiło mnie w tym klipie? Zestawienie walczących na II Wojnie Światowej Polaków z ujęciami z filmu "300"... Kto ma zdrowy rozsądek ten się domyśli co jest w tym żałosnego. Ale widać zdrowego rozsądku u nas mało, tania sensacja staje się sezonowym njusem. I tak wystarczyło, że Sabaton wspomniał w songu swym bohaterskich żołnierzy naszych (mimo iż kilka utworów wcześniej śpiewa o "Ghost Brigadzie" Rommela...) i już został skarbem Polski całej. I najmniej w tym wszystkim liczyła się muzyka zawarta na "The Art Of War" - sztampowa, nudnie patetyczna i wywołująca ból w mózgu mym, w rejonie odpowiedzialnym za zmysł estetyczny.Grzegorz Żurek