Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Down III: Over The Under

Down III: Over The Under - Down

Down III: Over The Under

Wykonawca:

Down

9 /10

Z czym kojarzy się Luizjana? Do głowy przychodzi kilka pomysłów: Delta Missisipi i ten charakterystyczny "południowy" krajobraz, blues, który narodził się właśnie na tamtym terenie, a także Nowy Orlean - wielkie miasto zrujnowane przez jeden z najbardziej morderczych huraganów w historii USA

Dla fanów mocnego grania Luizjana i Nowy Orlean oznaczają jeszcze jedno - grupę Down, założoną przez muzyków legendarnej Pantery, Corrosion Of Conformity i Crowbar. W tym roku polscy fani mieli okazję zobaczyć i usłyszeć zespół w krakowskim klubie "Studio". Phil Anselmo i spółka dali świetny koncert, po którym odebrało mowę nawet największym malkontentom. Czwarty album zapowiadany jest na 2010 rok. Czas oczekiwania na nową płytę stanowi świetną okazję do przybliżenia poprzedniego dokonania "supergrupy" - albumu "Down III: Over The Under", wydanego w 2007 roku.

Otwierający trzeci album "Down Three Suns And One Star" po krótkim wstępie uderza rasowym, mięsistym riffem. Nie ma wątpliwości kogo słuchamy. Styl grupy w zasadzie się nie zmienił, wciąż mamy do czynienia z muzyką zakorzenioną w brudnym, południowym slugde metalu.

Wracając do poszczególnych utworów, "Three Suns..." to mocny początek płyty, który mimo ciężaru, łatwo wpada w ucho i naprawdę trudno się od niego uwolnić. Od pierwszych chwil, Phil Anselmo udowadnia, że jest jednym z najlepszych wokalistów w metalowym świecie. Jego głos to jedna z wizytówek Down i nie ma co ukrywać, to prawdziwy geniusz. Następny - "The Path", to niesamowicie ciężki, wgniatający w ziemię numer ze świetnym refrenem. Po równie dobrych "N.O.D." i "I Scream" dochodzimy do piątego, singlowego - "On March The Saints". W porównaniu do poprzednich, wyróżnia go... właśnie ten charakter singla - cztery minuty, zwrotka-refren-zwrotka-refren, nie ma pokręconych przejść czy nawet sola. Ale co z tego? I tak jest wyśmienity, możecie być pewni.

"Never Try" to jeden z moich faworytów. Zespół serwuje nam nad wyraz klimatyczny i niesamowity numer. Gitary, rytm i śpiew Anselma układają się w fenomenalną całość, którą mamy szczęście podziwiać. Kolejny "buldożerowy" utwór - "Mourn" przywodzi na myśl "New Orleans Is A Dying Whore" z poprzedniej płyty ("Down II: A Bustle In Your Hedgerow").

Nadchodzi pora na kolejny, "spokojniejszy" - "Beneath The Tides". Nie będę ukrywał, to mój ulubiony fragment "Down III: Over The Under". Wyraźnie oddziela się od poprzednich kompozycji, nie wgniata w ziemię, tylko "płynie", dosłownie. Nie da się opisać atmosfery tego dzieła, to kawał rewelacyjnej muzyki, której trzeba doświadczyć samemu. Panowie trzymają poziom do samego końca - po również świetnych "Pillamyd" (poprzedzonym klimatycznym "His Majesty The Desert") i "In The Thrall Of It All" następuje ostatni, najdłuższy z całej płyty - prawie dziewięciominutowy, "Nothing In Return (Walk Away)". To jeden z mocniejszych momentów, ma w sobie genialny ciężar i klimat, a z drugiej strony jest niesamowicie... przejmujący.

Na "Down III: Over The Under" grają profesjonaliści, muzycy, których doświadczenie naprawdę słychać na każdej minucie albumu. O partiach gitar Peppera Keenana i Kirka Windsteina można pisać w samych superlatywach, zresztą to samo dotyczy gry perkusisty - Jimmy'ego Bowera. Rex Brown również eksponuje swoje umiejętności i nie ogranicza linii basu do standardowego przygrywania pod gitary czy perkusję. Całość spaja Phil Anselmo, który wznosi się na wyżyny wokalne zarówno w kwestii muzycznej jak i tekstowej.

Bardzo ważnym elementem trzeciego krążka Down jest rewelacyjne brzmienie, idealnie wpasowane w charakter każdego z utworów. Kiedy trzeba, mamy ścianę dźwięków, jednak nigdy kosztem selektywności poszczególnych partii instrumentów.

Album jest niesamowicie równy, nie ma na nim żadnych "wypełniaczy" czy dłużyzn. Płyta trzyma poziom i z przyjemnością słucha się jej od początku do końca. Panowie z Down po raz kolejny udowodnili, że ich zespół jest prawdziwym wydarzeniem na rynku. Stworzyli kawał świetnej, ciężkiej muzyki, obok której nie sposób przejść obojętnie. Polecam "Down III: Over The Under" tym, którzy jeszcze nie mieli okazji się z nim zapoznać, nie zawiedziecie się. A następna płyta? Cóż, mamy na co czekać..


Maciej Betliński