Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Quartet Live

Gary Burton to jeden z najwybitniejszych wibrafonistów światowego jazzu. Współpracował ze znakomitościami gatunku, m. in. Chet’em Atkins’em, Herbie Hancock’iem, Larrym Coryell’em czy Carlą Bley.

W bieżącym roku, nakładem Concord Music Group, ukazał się album będący zapisem koncertu grupy Burtona, nazwany po prostu "Quartet Live". Warto wspomnieć, że to nagranie jest niejako "spotkaniem po latach" wspomnianego lidera z Patem Metheny’m - najwyższej próby gitarzystą, którego nie trzeba nikomu przedstawiać.

Muzyka zawarta na "Quartet Live" zachwyca swoją "przestrzennością" i od pierwszych dźwięków porywa słuchacza. Jakkolwiek tendencyjnie to brzmi, trudno inaczej opisać wrażenia płynące z poznawania tej płyty. Czystość dźwięku zachwyca - jest wprost nieskazitelna i mimo, że chodzi przecież nagranie z koncertu, nie ma żadnych "brudów" itd. Cóż, ostatnio to w zasadzie standard, jednak w tym przypadku, mamy do czynienia nie tylko z poprawnym, ale wzorcowym tonem.  

Odnośnie kompozycji, na albumie znajdują się standardy, np. "Olhos De Gato" przytoczonej wcześniej Carli Bley, "Sea Journey" Chick’a Corei czy "Fleurette Africaine (Little African Flower)" Duke’a Ellingtona. Poza kompozycjami jazzowych klasyków, występ uzupełniają utwory członków kwintetu Gary’ego Burtona - zabarwiony bluesem "Walter L" autorstwa lidera, "Falling Grace" i "Hullo, Bolinas" basisty Steve’a Swallow’a oraz trzy numery Metheny’ego.

Wirtuozeria Burtona po prostu magnetyzuje. To muzyk z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, który w iście mistrzowski sposób opanował dość "egzotyczny" instrument, jakim jest wibrafon. Każdy dźwięk odgrywany jest z godną podziwu finezją, a melodia po prostu "płynie" i oczarowuje. Pat Metheny również nie zostaje w tyle - prezentuje świetną technikę i co chwila zaskakuje swoimi nietypowymi rozwiązaniami harmonicznymi. Szczególną uwagę zwraca ostatni na płycie, "Question And Answer" - utwór skomponowany właśnie przez gitarzystę. Współpraca Burtona i Metheny’ego to prawdziwa uczta dla ucha. Każdy we wspaniały sposób potrafi stworzyć tło dla solówki drugiego, nie mówiąc już o wspólnie granych motywach. Nie można też zapomnieć o rewelacyjnej grze sekcji, zwłaszcza Antonio Sancheza, którego perkusyjne wyczyny naprawdę robią wrażenie.

"Quartet Live" charakteryzuje też jedna, bardzo istotna cecha - wspomniana wcześniej przestrzeń. Nie ma tu miejsca na nieokiełznane kawalkady dźwięków, wszystko ma swoje miejsce, czas i niezwykły klimat.

Muzyka na "Quartet Live" to jazz światowej klasy, zapis koncertu fenomenalnych instrumentalistów. Słucha się go z ogromną przyjemnością i naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Płyta na "długie jesienne wieczory"? Też, ale niezależnie od pory, dnia i godziny, to po prostu świetny album, którego trzeba poznać. Polecam.

Maciej Betliński