Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / You Name It

You Name It - Orange The Juice

You Name It

Wykonawca:

Orange The Juice

8 /10

Już na wstępie muszę się przyznać - uwielbiam muzyków nietuzinkowych, szalonych, jednoczenie mających faktyczny pomysł na swoją twórczość i do tego szybko się nim… nudzących. A tacy właśnie zdają się być panowie z Orange The Juice...

Rozpoczynające "You Name It" intro "Facing The Monsters" początkowo brzmi jak wycięte z soundtracku jakiegoś horroru, by po chwili zamienić się w jazzowo-grindcore'ową kakofonię. W ogóle nie przygotowuje jednak na to, z czym słuchacz styka się w "Cradle To The Grave", którego początek został chyba zainspirowany ścieżką dźwiękową jakiejś rąbniętej kreskówki. Po chwili utwór zamienia się w szaloną grindowo-metalową gonitwę z histerycznym, wściekłym wokalem, by po dwóch minutach przejść w liryczne, delikatne plumkanie. Podobnie sprawy mają się w "Out Of Place", gdzie to wszystko dopełnia jeszcze… taneczny refren. W "Package Deal" muzycy do tego mirażu dodają jeszcze elementy reggae. Właściwie nie ma sensu dalsze wymienianie kolejnych numerów i ich poszczególnych motywów w nich występujących. Dość powiedzieć, że trudno byłoby chyba wymienić gatunki, którymi kapela się nie inspiruje. Poza hip-hopem, techno i disco-polo chyba jest tutaj wszystko. Szaleństwo i gniew goni tutaj psychodelię i melancholię, zastępowane potem przez radość i spokój.

Zespół w takiej zmienności i huśtawce uczuć odnalazł pomysł na własny styl. Z jednej strony to co znalazło się na tej płycie teoretycznie wzajemnie się wyklucza i do siebie nie pasuję, z drugiej brzmi to wszystko w pasjonujący sposób nie pozwalając słuchaczowi ani na chwilę nudy.

Mam nadzieję, że na swoim kolejnym albumie grupa w tym właśnie kierunku podąży. Nie wiem czy po tym, co usłyszałem na "You Name It" mogę z ich strony liczyć na jeszcze większe dysharmonie i eklektyzm, ale z pewnością grupa jeszcze zaskoczy…

Jacek Walewski