Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Oath Bound

Oath Bound - Summoning

Oath Bound

Wykonawca:

Summoning

Gatunek:

Black metal

6 /10

Summoning to studyjny projekt dwóch Austriaków - Silenoza i Protectora. Panowie zaczynali od opętańczego black metalu, by pójść w kierunku kreowania atmosfery. Obecnie to mój ulubiony zespół grający, nazwę to casio metal. I jak wskazuje prześmiewcza nazwa gatunku, którą użyłem przed chwilą, powinienem omijać ten band szerokim łukiem. A jednak ich lubię.

Summoning ma na koncie rzeczy ocierające się o absolutny geniusz, takie jak płyta "Dol-Guldur" chociażby czy "Stronghold" jak i albumy trochę słabsze jak omawiany tu "Oath Bound". Ciągle jednak potrafią zahipnotyzować mnie swoją muzyczną propozycją i wciągnąć w podróż po najmroczniejszych zakątkach Śródziemia. Bo kraina, która narodziła się w płodnej wyobraźni Tolkiena to punkt wyjściowy nie tylko liryków, ale i muzy austriackiego duetu.

Wychodzi to już gdy spojrzymy na tracklistę płyty. "Mirdautas Vras" to utwór po całości zaśpiewany w... języku orków. Niestety ten zabieg został skontrastowany nienajlepszym podkładem, i po prostu kawałek ten to największa słabizna "Oath Bound". Chociaż okrzyk "Nazguuuuul" rozbrzmiewający parę razy w tej kompozycji potrafi zjeżyć włoski na plecach. Świadectwo samej muzyce daje pierwszy po intrze "Across The Streaming Tide". Patetyczny podkład z klawisza skontrapunktowany rzężącą gitarą i charczącym wokalem. I nie mamy tutaj do czynienia z chaosem, jak w przypadku innych liderów casio metalu Bal-Sagoth, a z porządkiem ocierającym się wręcz o nudę.

Najlepiej Summoning wypada gdy wzbogaca swe brzmienie o nowe elementy. I tak chór w "Might And Glory" spowoduje u co bardziej wrażliwych słuchaczy radosne drżenie łydek. "Northward" zagęszczonym refrenem kreuje niezwykle nostalgiczną atmosferę. Jednak bezsprzecznie the best wypada ostatnia kompozycja "Land Of The Dead". Mocarne chóry, magiczny refren, partia fletu i natchniony podkład czynią z tej kompozycji TEN Summoning jaki lubię najbardziej - utwór godny postawienia w jednym rzędzie obok np. "Over Old Hills".

Sceptyków nie przekonam. Ci od początku będą wyśmiewać ten zespół. Że okładka jak pocztówka spod Gubałówki wysłana przez babcię. Że muzyka ociera się o kicz. A niech sobie malkontenci narzekają. Może i ten atmospheric black metal Summoning to wieś , ale mi muzyka duetu Silenoz/Protector przypadła do gustu tym chociaż, że brzmi inaczej. Tą płytą wracali po pięcioletniej przerwie, co czuć, bo ma parę gorszych momentów (męczący "Menegroth"). Ale i tak jest dobrze.

Grzegorz Żurek