Już niedługo Rootwater wybierze się w Polskę długą i szeroką, miodem i wódką płynącą, na jesienno-zimowe koncertowanie. Zespołowi temu należy się atencja jak mało któremu rodzimemu metalowemu bandowi, więc tym, którzy w swej ignorancji nie znają jeszcze tej kapeli przybliżę płytę, dzięki której Rootwater wybił się na rodzimym rynku muzycznym, że tak powiem (bo czymże jest wybicie się w naszym kraju? Obecność na najpopularniejszych stronach z warezem? Ale to jest osobny temat...).
Dlaczego tym muzykom z iście kozackimi temperamentami należy się wspomniana atencja? Otóż dlatemu, że każdą nową płytą przełamują kolejne konwenanse i bez sentymentów z każdym kolejnym wydawnictwem poszerzają horyzonty swojej twórczości, zachowując ducha swojej muzyki. A jakaż to muzyka? Otóż na nowoczesnych metalowych resorach, z pełnym poszanowaniem tradycji hard and heavy, panowie muzykanci pod szyldem Rootwater penetrują różnorakie terytoria poza-sieczkowe, umiejętnie wplatając elementy swych odważnych poszukiwań pomiędzy ciężkie nutki. Na wydanej w 2007 roku płycie "Limbic System" padło na folk, czego zapowiedź znajdowała się na debiucie formacji w hiciarskim "Hava Nagila".