Z góry założyłem sobie, że muzycznie nic mnie już w tym roku nie zaskoczy, w sumie nie wiem dlaczego. Że niby po Mastodon, Heaven And Hell, Rootwater, Indukti, Behemoth czy Black River nic mi już michy od ucha do ucha nie ucieszy, nic nie zszokuje i nie wywoła radosnej ekscytacji... Okazało się, iż założyłem sobie błędnie. Ladies and gentlemans (istnieją jeszcze tacy na ziemi?) - oto death metalowy album roku 2009!
Mowa rzecz jasna o Lost Soul i ich nowej propozycji "Immerse In Infinity". Zacząłem słuchać tej kapeli cztery lata temu, przy okazji ukazania się płyty "Chaostream". Płyty przekozackiej, warto wspomnieć. Ale mimo iż tamten album brzmiał dla mnie jak "Demigod" Behemotha z jeszcze większą niż na protoplaście, przepraszam za kolokwializm, "kurwą", tak czegoś mi w nim brakowało. Brakowało mi na albumie z 2005 roku eksplozji geniuszu, która nastąpiła teraz.