Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Journal For Plague Lovers

Journal For Plague Lovers - Manic Street Preachers

Journal For Plague Lovers

Wykonawca:

Manic Street Preachers

6 /10

Manic Street Preachers w dosłownym tłumaczeniu znaczy maniakalni (szaleni) uliczni kaznodzieje i ta nazwa, jak często potwierdzali członkowie grupy, ma dla nich doniosły charakter.

Szaleństwo określa bowiem poziom energii, z jaką wykonują swoją muzykę, ulica - pochodzenie, a kaznodziejstwo to chęć nawracania ludzi na (ich zdaniem) właściwą drogę życiową. I to pod tymi hasłami zespół z Walii zamieszał w światowym show-biznesie, a teraz znowu naciera z dziewiątą studyjną płytą zatytułowaną "Journal For Plague Lovers". Zespół jest również kojarzony z mocno socjalistycznymi poglądami. Najnowsza płyta różni się jednak od poprzedniczek szczególnie odejściem od lansowania treści lewicowych w tekstach piosenek. Większość tekstów jest autorstwa zaginionego i uznanego za zmarłego gitarzysty Richeya Edwardsa.

Muzyka na płycie przedstawia raczej surowe granie rockowe. Jednak Manics mają swój styl i to jest ich największa siła, a brzmienie zespołu jest bardzo rozpoznawalne. To jest główny powód, dla którego warto sięgnąć po ich kolejną płytę. Manics może nie robią oszałamiającego wrażenia techniką gry, ale ich muzyka ma w sobie coś przyciągającego. Najlepsze utwory to: "Facing Page: Top Left", "Jackie Collins Existential Question Time", "Marlon J.D." oraz "All Is Vanity".

Michał Pakulski