Kup Magazyn Gitarzysta

Maqamat - Maqama

Maqamat

Wykonawca:

Maqama

8 /10

Niech mi ktoś tylko zacznie znowu narzekać, że polska muzyka jest nudna i przewidywalna... Hmm, chociaż tak, mainstream i około-mainstreamowe twory to często nieudolne kopie zagranicznych patentów. Ale wystarczy trochę poszukać by znaleźć perełki, los tak chce, że głównie w gatunku solidnym jak skała - rocku.

W tym ro(c)ku rodzima scena zaskakiwała mnie już nie raz. InduktiSpiralLost SoulProghma-C... Szykowałem się już do zimowego snu, ale niestety, a raczej stety "There is no rest for the Wicked". Panie, Panowie, Państwo kochane - oto kolejny tegoroczny zespół, który przychodząc (nie aż tak bardzo) znikąd intryguje i nęci niczym wzrok podchmielonej studentki.

Skład złożony z wyjadaczy z Shadid, Neumy i Frog Off w rok wykręcił płytę, która niemożliwa jest do postawieniu w szeregu z innymi albumami. Chcecie widzieć w Maqama młodszego brata Sweet Noise? Nie za bardzo, jedyną korelacją pozostaje współpraca Shadid z ekipą Glacy. To etno jest tu trochę inaczej wykorzystane niż u zacnych kolegów po fachu, ale o tym zaraz. To może System Of A Down? Też jest to niezbyt słuszny trop porównanwczych poszukiwań, bo na "Maqamat" jest zdecydowanie mniej metalowo. Jarboe w zeszłym roku też nagrała płytę z arabskimi inspiracjami...Też pudło, bo "Maha Kali" to była awangarda pełną gębą. A debiutancki krążek Maqama to jednak rzecz bardziej konkretna. Więc jaką muzykę wypełnia ten album, zapytacie pewnie?

Otóż "Maqamat" oferuje nam klasycznie anglo-saskiego rocka, który przyprawiony jest wieloma "arabskimi" ozdobnikami. Aczkolwiek przyprawy wzbogacające smak tego tradycyjnego przysmaku nie zaczynają dominować nad aromatem dania głównego. A po ludzku mówiąc: te wszystkie etno-przeszkadzajki i klawisze nie są esencją tej płyty, tylko wzbogacają kompozycje. To gitary grające bardzo groovy, to bas frukoczący aż miło, perka nadająca ton całości i wokal, który świetnie prowadzi po meandrach płyty tworzą ten orientalny klimat.

Co ważne, "Maqamat" trzeba traktować jako jedną całość. Płyta sunie niczym mantra, kolejne utwory są jak rozdziały w Maqamie (z arabskiego - zbiór opowieści). Muzyka wywołuje niejaki trans, nie wiemy co będzie za chwilę a zarazem jesteśmy pewni co wychynie zza rogu. Maqama porusza wyobraźnię nie tylko niepokojącą i fascynującą zarazem propozycją muzyczną, ale i za sprawą tekstów. Te, bardzo oszczędne w treść, ale bogate w ilość interpretacji, dotyczą ciężkich i ważnych tematów. Wizerunku całości dopełnia perfekcyjna obwoluta krążka, okładka, zdjęcia we wkładce, wszystko skłania do refleksji i świetnie współgra z zawartością srebrnej płyty i liryków.

Udany debiut kolejnej nietuzinkowej formacji na polskim rynku muzycznym. "Maqamat" udowadnia, że będąc dorosłym wciąż można być mocno wkurwionym i zbuntowanym, ale udowadnia też zarazem, iż inteligencja służy temu, żeby z tego nerwu stworzyć bardziej trafiony i stonowany przekaz niż darcie mordy do monotonnego łomotu. Co istotne przekaz i forma nie przerosła treści, wszystko perfekcyjnie koegzystuje ze sobą na debiutanckim krążku Maqamy i aż strach pomyśleć co wysmażą nam panowie na następnej płycie. Tymczasem daje 8, tak na zachętę.

P.S. Więcej takiego etno, mniej emo ;)

Grzegorz Żurek