Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Full Circle

Full Circle - Creed

Full Circle

Wykonawca:

Creed

6 /10

Miał być nowy solowy projekt Scotta Stappa, miał być nowy krążek Alter Bridge, wyszło nowe wydawnictwo Panów Stappa, Tremontiego, Philipsa i Marshalla - czyli Creed. Co otrzymali fani post-grunge’owych dźwięków po ośmiu latach oczekiwania? Ciekawą mieszankę…

Naiwni byli ci, którzy myśleli że nie będzie skokowej różnicy między "Full Circle" a "Weathered" z 2001 roku. Muzycy, owszem, ci sami - lecz nowe (jakże bogate) doświadczenia - sprawiły iż mamy do czynienia z kapelą, która nie ma tak wiele wspólnego ze starym Creedem. Przede wszystkim zniknął gdzieś ten swoisty patos z piosenek Stappa i spółki. Nie ma również ociężałych brzmień gitary Tremontiego. Zastąpione to zostało szybszym i agresywniejszym wcieleniem muzyków. Przykład? Pierwszy singiel, pt. "Overcome". Szybki, o popowej konstrukcji, łatwo wpada i łatwo wypada z głowy . "Bread Of Shame" - po przesłuchaniu tegoż utworu nikt nie powinien mieć nadziei, że instrumentaliści  uciekną od projektu, pt. Alter Bridge - riffy i dynamika łudząco podobna do tych z np. "Blackbird". Podobnie z "Suddenly" czy "Fear". Prawdziwy charakter Creeda, ten znany od dawna, odnajdujemy w wolniejszych utworach, takich jak np. "Rain" (jeden z najlepszych utworów na płycie), "Away In Silence" czy najdobitniej w "On My Sleeve". Ten ostatni kawałek jest najmocniejszym punktem całego krążka. Wspaniale atmosferę buduje sekcja instrumentalna i przede wszystkim wokal Stappa. Udana kompozycja, dzięki budowie opartej na lirycznych zwrotkach i ciężkim refrenie. Warto jeszcze zwrócić uwagę na "Time", gdzie ciekawy motyw wymyślił Tremonti, kawałek utrzymany w delikatnej konwencji country (z zachowaniem umiaru). 

Podsumowując, płyta może się podobać. Jest to wciąż kawał ciężkiego i melodyjnego grania. Głos Stappa, po upływie kilku lat, nabrał "szlachetności", jest bardziej agresywny, ciemny. Martwi brak godnych uwagi solówek Tremontiego, gitarzysta ten mimo ogromnych możliwości, nie skomponował na "Full Circle" żadnej wartej zapamiętania solówki. Marshall i Philips tworzą solidne tło dla popisów wyżej wymienionego duetu. Tekstowo "Full Circle" niestety zawodzi. Niestety, ze względu na to, że "za mało Creeda w Creedzie" i odczuwa się aż nazbyt wiele naleciałości Alter Bridge, chyba jednak lepiej się stanie, jeżeli projekt z Myles’em Kennedy’m będzie rozwijany, a Stapp będzie próbował sił solo. Razem, Panowie nagrali płytkę całkiem przyjemną w odbiorze, lecz szybko wylatującą z pamięci, stąd tylko sześć punktów w ocenie. A może to wynik zbyt wielkiego pośpiechu w wydawaniu nowego materiału? Kilka utworów wydaje się być odrzutami z sesji dla Alter Bridge…

Sławomir Widor