Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / 14 Years Of No Tomorrow

14 Years Of No Tomorrow - The Crown

14 Years Of No Tomorrow

Wykonawca:

The Crown

Gatunek:

Death metal

7 /10

W marcu 2004 r. rozpadł się The Crown, jeden z najciekawszych szwedzkich przedstawicieli nurtu głupio zwanego melodyjnym death metalem. Szkoda, bo zespół pozostawił po sobie kilka naprawdę zacnych płyt i sporą garść przebojów, przy słuchaniu których ciężko usiedzieć w miejscu.

Lecz nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo Metal Blade przygotowała pośmiertny, lecz bardzo smakowity box, składający się z 3 płyt DVD. Pierwsza płyta w sposób dynamiczny a zarazem skrótowy i trochę wybiórczy przedstawia historię The Crown. Pada mało słów, cała biografia zespołu pokazana jest przy pomocy napisów na ekranie, przypominających tablice z tekstem w niemych filmach. Drugi krążek to zapis 3 koncertów, które zespół zagrał na europejskich letnich festiwalach w 2002 i 2003 r. oraz koncertu z Essen z 2000 r., razem 40 utworów. Miłośnicy sterylnego i idealnego brzmienia koncertów nagranych w studio i zarejestrowanych przy użyciu 50 kamer, będą zawiedzeni, gdyż muzyka Szwedów brzmi surowo, a sound nie wskazuje na studyjne poprawki. Natomiast pod względem wizualnym koncerty te niewiele różnią się od bootlegów, co widać zwłaszcza w nagraniach z Essen. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze, gdyż zespół na scenie prezentuje się świetnie i dobrze odgrywa wszystkie kawałki. Przyczepić się można właściwie tylko do Johana Lindstranda, który nie zawsze daje radę zdzierać gardło na tym samym poziomie przez cały set. Najciekawszy jest dysk 3 zatytułowany "Electric Nights" i zawierający 18 bootlegowych kawałków, zarejestrowanych na przestrzeni lat 1992 - 2002. Oglądając tę płytę można zaobserwować nie tylko stopniowy proces skracania piór przez wokalistę, ale także progres, jaki zespół poczynił zarówno w sferze kompozycyjnej jak i wykonawczej.

Reasumując trzeba stwierdzić, iż "14 Years Of No Tomorrw" to kawał solidnego grania, aczkolwiek obawiam się, że taka ilość muzyki Szwedów może być strawna wyłącznie dla zagorzałych fanów.

Szymon Kubicki