Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Under Bloodred Skies

Under Bloodred Skies - Dismember

Under Bloodred Skies

Wykonawca:

Dismember

Gatunek:

Death metal

8 /10

To już drugie DVD Dismember i ponownie dwupłytowe. Tym razem znalazło się tu jeszcze więcej materiału niż poprzednim razem, co może tylko cieszyć.

Główny punkt programu to koncert zarejestrowany na Party San w 2008 roku. Sam koncert składa się niejako z dwóch części. Pierwsza to trzy kawałki z ostatniego krążka, poprzeplatane starszym stuffem. Druga - odegrany w całości debiut Szwedów. Jako nadgryziony zębem czasu piernik, niepoprawnie zapatrzony w przeszłość, zdecydowanie popieram takie inicjatywy. Nie jest to oczywiście żaden nowy pomysł, ale takie sytuacje dowodzą, że Dismember, ile by jeszcze płyt nie nagrał, zawsze będzie skazany na kawałki z początku działalności, bo to właśnie za nimi najbardziej tęsknią fani. Koncert zrealizowany jest elegancko. Montaż nie powala może szybkością czy spektakularnymi ujęciami, ale jak na występ plenerowy jest całkiem dobrze. O samym zespole nie ma co się rozpisywać, w końcu Dismember na żywo zawsze zapewnia solidną rozpierduchę.

Drugi dysk to często najsłabszy punkt wielu DVD, jakie przyszło mi oglądać, czyli tzw. docummentary, gdzie zazwyczaj wrzuca się wywiad, ujęcia zza sceny i inne takie. W tym przypadku muszę jednak przyznać, że zespół stanął na wysokości zadania, umieszczając tony fajnego materiału ze sceny i spoza niej. Gdzie udało się to wszystko nakręcić? Wystarczy zajrzeć do wnętrza bookletu, gdzie znajdziemy listę koncertów zagranych przez Dismember w ramach trasy z 2008. Tylko w tym roku zespół zagrał 86 gigów m.in w takich egzotycznych miejscach jak Tasmania, Nowa Zelandia, Australia, Indonezja, Singapur, kraje Ameryki Południowej, czy nawet nasze skromne podwórko. Do tego dochodzą reminiscencje z pamiętnej trasy Masters of Death z 2006 oraz innych koncertów i festiwali. Generalnie jest tu wszystko. Solidny wywiad traktujący o życiu na trasie, imprezowaniu, układaniu setlisty, pracy w studio, zmianach w składzie czy muzycznych inspiracjach. Oczywiście, całość  zobrazowana setkami filmików z różnych miejsc (są nawet ujęcia z imprezy z zaplecza Stodoły), z udziałem fanów i gości (m.in. Ola z Grave, Nico z Entombed, a nawet sztywny jakby kij połknął Trey Azagthoth). Są fragmenty rozmaitych koncertów (m.in. z Brutal Assault 2007), scenki z backstage, podpisywania płyt (ale także gitar, a nawet telefonów komórkowych), sztubackie żarty (warto zobaczyć choćby motyw z gitarzystą Die Apokalyptischen Reiter), hektolitry alkoholu i wszechobecny headbanging. Warto.

Szymon Kubicki