Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Picture Perfect

Picture Perfect - Soil

Picture Perfect

Wykonawca:

Soil

8 /10

SOiL to mniej znany w naszym kraju reprezentant amerykańskiej sceny post-grunge, nu-metal, alternative, zwał jak zwał. Kapela ta, w dość luźnym porównaniu, brzmi podobnie do Drowning Pool. I wykazuje bardzo zacną tendencje. Gdy multum zespołów, które na przełomie zmiany wieków zdobywało popularność dzięki nu-metalowej formule, ucieka obecnie w lżejsze odmiany muzyki, tak SOiL nadal łoi aż miło.

Cóż więc można napisać o "Picture Perfect"... Gdy ktoś zetknął się już z twórczością SOiL ten wie, czego należy oczekiwać po tej płycie. Ta muzyka się nie zmienia, formuła nu-metalu jest wytarta jak dżinsy starego metala, a mimo to wciąż potrafi chwycić za serducho co mniej zatwardziałych fanów ciężkiego łojenia. Nisko strojone gitary, wyraźne linie basu, mocny śpiew wokalisty i niezbyt skomplikowane aranże eksponujące chwytliwe refreny. Proste a radosne, wykpiwane a powodujące mimowolny headbanging.

Kompozycje są nawet zróżnicowane, wszak czternaście podobnych do siebie utworów zanudziłoby na śmierć, o tym wie nawet dziecko więc muzycy z SOiL wiedzieli tym bardziej. Od bardziej zorientowanych na radiowy chorus ("Tear It Down"), poprzez rzeczy bardziej rockowe ("The Lesser Man"), kończąc na rasowych hiciorach ("Every Moment"). Na "Picture Perfect" trafimy też na kawałki klasycznie nu-metalowe ("Like It Is") czy ckliwe balladki ("Sorrounded"). Aczkolwiek tych ostatnich za wiele nie ma, i zacnie, bo mocny rock to ma być soniczny lewy sierpowy, a nie bujanie w obłokach.

No i nic więcej z tej recenzji wycisnąć nie mogę. Bo tu dochodzimy do konkluzji - kto lubi takie zapomniane już z lekka, a całkiem niedawno takie nowoczesne, granie już od dawna zna ten album. Kto jest człekiem o ograniczonej percepcji muzycznej reagującym jak na wizytę teściowej na słowo nu-metal ten zdania nie zmieni. A ja się będę upierał przy swoim. "Picture Perfect" to bardzo udana płyta, mocna, rockowa, z czadem i krzesająca emocję. I nie wydaje mi się tak tylko dlatego, że wychowywałem się gdy na topie były ziomki z Limp Bizkit. Tak po prostu jest.

Grzegorz Żurek