Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Sonic German Beatdown - Live In Germany

Sonic German Beatdown - Live In Germany - Death Angel

Sonic German Beatdown - Live In Germany

Wykonawca:

Death Angel

8 /10

"Zawsze byliśmy koncertowym zespołem". Te słowa Marka Oseguedy umieszczone w booklecie do recenzowanego wydawnictwa doskonale oddają jego zawartość. Death Angel miał swego czasu wszelkie predyspozycje, by stać się wielkim zespołem, prawdziwą thrashmetalową legendą. Z różnych powodów tak się jednak nie stało. Po trzynastoletniej przerwie zespół powrócił na scenę w 2004 roku i wydał dwa albumy, które jednak nie mogą się równać z ich klasycznymi dokonaniami.

Jedna rzecz jednak pozostała niezmienna - niesamowity power, jaki kapela potrafi z siebie wykrzesać na żywo. Pierwsze DVD Amerykanów doskonale to obrazuje. W skład zestawu wchodzą dwa pełne koncerty. Jeden z festiwalu Rock Hard z 2007, drugi z małego klubu w niemieckim Adelsheim z 2008 z trasy promującej ostatni studyjny długograj "Killing Season". Razem 32 kawałki żywiołowej, wulkanicznej energii. Materiał został dobrany znakomicie. Mimo, że formalnie w 2007 zespół wciąż promował "The Art of Dying" w setliście z Rock Hard znalazły się tylko cztery utwory z tego albumu. Reszta to smakowita jazda przez pierwsze trzy płyty. Nie ukrywam - dla mnie Death Angel zawsze będzie zespołem pierwszych trzech płyt (choć "Killing Season" to znacznie lepszy materiał niż jego poprzednik), więc taki zestaw koncertowy to niemal marzenie.

Nie ma co wymieniać poszczególnych utworów. Wszystkie to same klasyki, odegrane w taki sposób, jakby zespół nie zaliczył ani dnia przerwy w działalności. Owszem, można przyczepić się trochę do dyspozycji wokalnej Oseguedy, który nie dawał rady odśpiewać czysto wszystkich partii (to samo dotyczy koncertu w Adelsheim), można ponarzekać na zbyt długie tyrady do publiki, przytłumiające trochę dynamikę koncertu. Jednak to wszystko, co wyprawiają instrumentaliści, a zwłaszcza Rob Cavestany, który urodził się chyba z gitarą w łapach, z nawiązką rekompensuje wszelkie inne braki. A co najważniejsze, materiał brzmi czysto, ostro i naprawdę brutalnie. Doskonały koncert. Drugi z setów to już propozycja dla amatorów nowszego materiału Amerykanów. W setliście pojawia się aż 10 z 11 tracków zawartych na "Killing Season" oraz dwa kawałki z "The Art of Dying". Na obronę tych utworów powiem, że na żywo dają radę, a występ nie traci należytego tempa. Do tego można usłyszeć "Evil Priest" z jedynki, którego zabrakło na pierwszym koncercie. Uzupełnieniem całości są dwa clipy do "Thicker Than Blood" oraz "Dethroned".

Jakby tego było mało,  w zestawie znalazło się miejsce dla płyty audio, zawierającej cały koncert z Rock Hard. Fajne wydawnictwo, które dobrze obrazuje, na co stać Death Angel w wersji live.

Szymon Kubicki