To już drugie koncertowe DVD Nine Inch Nails. Poprzednie - "And All That Could Have Been" zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie, więc nie pozostało mi nic innego jak zapoznać się z kolejną propozycją Trenta Reznora i spółki.
"Beside You In Time" to perfekcyjnie nakręcone przy użyciu miliona kamer, świetnie i dynamicznie zmontowane widowisko na najwyższym poziomie. O tym, że Amerykanie mocno postawili na wizualną stronę koncertu świadczy już sam początek, kiedy pierwszy utwór - "Love is Not Enough" zespół zagrał oddzielony od publiczności przeźroczystą zasłoną. Nie jest to może nowy pomysł, ale gdy podczas dziesiątego kawałka - znakomitego i hipnotycznego "Eraser" zasłona pojawiła się ponownie, tym razem jednak służąc za tło wyświetlanych rozmaitych obrazów, efekt stał się imponujący. Przewijające się przez "Eraser" i kolejne dwa utwory mrówki, pszczoły i inne owady, walczące małpy, wybuchy, startujące pociski, makabryczne wojenne sceny, tańczący ludzie, wyświetlone na pierwszym planie, za którymi majaczyły postacie muzyków naprawdę zachwycają. Tak jak efektownie się to zaczęło, tak samo się skończyło, gdy podczas utworu tytułowego Reznor uderzył w zasłonę statywem od mikrofonu, a ta "rozpadła" się niczym rozbita szklana tafla. Do tego wszystkiego dochodzą znakomite efekty świetlne i oczywiście profesjonalne zachowanie muzyków, z wystudiowaną klasą biegających i rzucających się po scenie w czasie dynamiczniejszych kawałków. Ale nie ma się czemu dziwić, jeśli w składzie ma się takich freaków jak Jeordie White, lepiej znany jako Twiggy Ramirez. Dzięki nim sam ogolony niemal na zero Reznor, któremu przybyło kilkanaście kilo masy mięśniowej [przez co stał się łudząco podobny do niejakiego Lincolna Burrowsa, bohatera pewnego "kultowego" serialu], może zachowywać się na scenie znacznie spokojniej niż kiedyś.