Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / An Ode To Woe

An Ode To Woe - My Dying Bride

An Ode To Woe

Wykonawca:

My Dying Bride

Gatunek:

Doom metal

7 /10

Jak na zespół, którego lider nie lubi grać na żywo, dotychczasowy dorobek My Dying Bride w postaci dwóch DVD i jednej koncertówki można uznać za imponujący. Teraz dochodzi do tego kolejny materiał, dokumentujący występ kapeli w Amsterdamie w kwietniu ’07.

W gruncie rzeczy trudno wskazać jakiś obiektywny powód dla kolejnego wydawnictwa live, tym bardziej że od "The Voice of the Wretched" (notabene także zarejestrowanego w Holandii) minęło ledwie 6 lat. Ale cóż, MDB to najmocniejsza pozycja w Peaceville, prowadzenie wytwórni kosztuje, ostatni składak Anglików ukazał się w ’05, więc tym razem musiało paść na koncert. W gruncie rzeczy nie mam nic przeciw temu. Po pierwsze, muzyki MDB nigdy dosyć, po drugie, podobnie jak z wydanym niemal równocześnie Bloodbath, płyta audio wzbogacona została o dodatkowe DVD z tym samym setem. W porównaniu z nazbyt wygładzonym Bloodbath, "An Ode to Woe" jest na szczęście znacznie surowszy i bliższy prawdziwej koncertowej atmosferze. Wyraźnie słychać tu publikę; Aaron w kilku miejscach nie uniknął fałszów, ale nie starano się tego tuszować (powinno się natomiast zatuszować udział w zespole wyraźnie znudzonej, za to bardzo gotyckiej babki od klawiszy).

W porównaniu z "The Voice of the Wretched" więcej tu nowszego materiału, który dobrze sprawdza się live. Oczywiście nie zabrakło żelaznych klasyków w postaci " The Cry of Mankind", "For You" czy "The Forever People" (ten utwór pojawił się tylko na DVD). Cieszy mnie również, że znalazło się miejsce dla znakomitego, nie granego wcześniej na żywo "The Whore, the Cook & the Mother" z "34.788%... Complete" - szkoda tylko, że w skróconej wersji. Generalnie całość daje radę, choć nie ukrywam, że do "The Voice of the Wretched" mam więcej sentymentu.

Szymon Kubicki