Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Cosmogenesis

Cosmogenesis - Obscura

Cosmogenesis

Wykonawca:

Obscura

9 /10

Choć od wydania tego materiału minęło już trochę czasu, Relapse wciąż o nim przypomina, choćby rozsyłając promówki. Co więcej, na luty 2010 roku zapowiedziana jest reedycja debiutu Obscura, a wkrótce przez Europę przetoczy się spora trasa z udziałem Niemców. Nie ulega więc wątpliwości, że wytwórnia widzi w zespole duży potencjał i nie zasypuje gruszek w popiele. Czy słusznie?

Zapewne na temat "Cosmogenesis" większość potencjalnych adresatów takiej muzy ma już własne zdanie (albo chociaż skutecznie zaadoptowała czyjeś, hehe). Tak czy owak, szef promocji w holenderskim oddziale Relapse po zapoznaniu się z profilem Gitarzysty stwierdził zdecydowanie, że Obscura będzie do Was pasować. Nie trzeba szczególnie wsłuchiwać się w ten album, by od razu przyznać mu rację. "Cosmogenesis" to taki metalowy sylwester, w którym bez chwili przerwy wybuchają imponujące gitarowe fajerwerki. Dobrze, ale to już było - powie malkontent i w gruncie rzeczy trafi w sedno, bo muzyka proponowana przez Niemców to nic innego jak umiejętnie skomponowany mix dokonań Death, Cynic oraz Pestilence. Te wpływy są słyszalne już na pierwszy rzut ucha, co więcej ich podobieństwo jest czasem wręcz nieprzyzwoicie wyraźne. Choćby taki "Nospheres" - wstęp do tego utworu to po prostu kalka Cynic, tym większa, że panowie użyli nawet vocodera (który zresztą pojawia się i w paru innych momentach). Znaczna część najbardziej chyba przebojowego kawałka na krążku "Incarnated" łudząco przypomina dokonania Death, nie tylko dzięki charakterystycznym zagrywkom gitarowym, ale nawet przez bas w stylu DiGiorgio (no, ale przecież za doskonałe partie tego instrumentu odpowiada tu Thesseling, który nagrał ślady na genialny "Spheres") czy manierę wokalną. Podobne przykłady można by mnożyć bez końca, ale nie mam zamiaru rozkładać tej płyty na czynniki pierwsze. Tak się bowiem składa, że mnie wzorowanie się na w/w kapelach zupełnie nie przeszkadza. Przede wszystkim dlatego, że "Cosmogenesis" cechuje się wyjątkowo wysokim poziomem słuchalności.

Techniczne wygibasy, mimo że nieustannie obecne, nie przesłaniają "muzyczności" tego materiału, co zdarzało się nie raz choćby w Necrophagist, w którym swego czasu udzielała się połowa składu Obscura. Czasem robi się aż zaskakująco melodyjnie, ale bez zgrzytów. Mimo więc, że Niemcy użyli dobrze znanych klocków, udało im się stworzyć naprawdę ciekawą budowlę. Świetna płyta.

Szymon Kubicki