Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Le Mirage De l'Ideal

Le Mirage De l'Ideal - Arcana Coelestia

Le Mirage De l'Ideal

Wykonawca:

Arcana Coelestia

7 /10

Nieczęsto mam okazję trafić na funeraldoomową kapelę z Włoch. Kiedy przy okazji prezentuje ona całkiem dobry poziom, tym bardziej nie mam powodów do narzekań.

Za Arcana Coelestia stoi dwóch panów podających się za LS i MZ. Ten drugi udziela się również w Locus Mortis oraz Urna, ale recenzowany album to zupełnie inne muzyczne obszary. Trzeba przyznać, że całkiem dobrze wychodzi im ich zagospodarowanie. Na myśl przychodzi mi tutaj przede wszystkim Skepticism, głównie z racji podobnej maniery kompozycyjnej, która nie koncentruje się wyłącznie na ciężarze, ale także na swoistej, jakby uduchowionej, atmosferze. Włosi sięgają po różne środki wyrazu, by taki klimat wykreować. Przede wszystkim, udaje im się to osiągnąć dzięki charakterystycznej, melodyjnej i ciężkiej zarazem pracy gitar. Tu kolejne skojarzenie, czyli Ahab, który w bardzo podobny sposób operuje nastrojami.

Mało tu obskurnych, totalnie dołujących, wyczerpujących partii, za to więcej ponurej melancholii. Zespół zdecydowanie stawia na klimat. Materiał jest mniej dosłowny, łatwo wchodzi w interakcję z aktualnym nastrojem słuchacza i w zależności od niego eksponuje różne elementy. Poza tym, duże znaczenie mają tu mocno urozmaicone wokale. Pojawia się nie tylko obowiązkowy growling, ale i niezły czysty śpiew, a nawet kobiece partie (uprzedzając malkontentów - śladowe ilości, do tego dobrze współgrające z muzyką i w żadnym razie nie drażniące). Ciekawym pomysłem jest również "Tragedy & Delirium part II - The Delirium", w którym wokalista recytuje tekst po włosku. W zestawieniu z ambientowym podkładem, zawierającym oprócz klawiszowych plam również różne dziwaczne dźwięki i zgrzyty, całość wyszła co najmniej intrygująco. Na plus trzeba również zapisać nie tylko długość całego materiału (49 minut), ale i stosunkowo krótki czas trwania poszczególnych utworów. Dzięki temu płyta nie powinna znużyć nawet mniej obeznanych z takimi dźwiękami.

Ciekawy, raczej nietuzinkowy materiał, który świadczy o tym, że muzycy podjęli udaną próbę świeżego podejścia do mocno hermetycznej szuflady pogrzebowego doomu. Warto, choć przede wszystkim dla fanów gatunku.

Szymon Kubicki