Od "The Cult is Alive" jaki Darkthrone jest, każdy widzi. Jedni norweski duet odsądzają od czci i wiary za pójście w... hmm... nazwijmy to awangardę, inni ubóstwiają. Za co? Za nowo nabyty luz, podejście, styl i przede wszystkim czerpanie pełnymi garściami z takich gatunków jak crust, punk czy tradycyjny metal.
Było nie było, tak jak "F.O.A.D." zorało i zaorało jak przystało na materiał tej pary muzycznych freaków tak "Dark Thrones and Black Flags" zamiast z uczuciem bliskim udanego randez-vous zostawiło w ustach niesmak gorzkiego deja vu. Dobrze, że mijają dwa lata i ukazuje się "Circle the Wagons". Po prostu, to chyba najbardziej szalona płyta tego dwuosobowego komanda!