Lucyfer musi gustować w winie, serze i bagietkach, ponieważ raz na jakiś wyraźnie zaznacza swą obecność na francuskiej ziemi. Kto powiedział, że wiecznie ma tkwić w norweskiej głuszy, pośród ton śniegu i cholernych sosen. Ile można podłączać gitary do dziupli w drzewie? Tym razem Rogaty wpadł z wizytą do Paryża, by rozlać trochę smoły ze szczytu wieży Eiffla. Płyty takie jak "Ashes of Angels" nadają się do tego idealnie.
Za tym doskonale nienawistnym i diabelskim krążkiem kryje się niejaki Bestial Satanic T, kompozytor całego materiału oraz odpowiedzialny za wszystkie instrumenty. Mając taką ksywę szant się raczej nie gra. Pomimo tego Aosoth i tak kojarzony jest raczej jako zespół MkM z Antaeus, choć na "Ashes of Angels" jego działką są jedynie wokale. Płyta powinna zadowolić przede wszystkim miłośników klasycznego blacku, choć z wyraźnie wyczuwalnym "współczesnym" sznytem, zwłaszcza w brzmieniu gitar, i równie dobrze mogłaby powstać gdzieś na północy naszego kontynentu. Jak widać, Francuzi również potrafią wydusić z siebie przyzwoitą dawkę jadu.