Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / No One Deserves To Be Here More Than Me

No One Deserves To Be Here More Than Me - Blacklisted

No One Deserves To Be Here More Than Me

Wykonawca:

Blacklisted

10 /10

Uwielbiam ten band. Kiedy myślę o zespole grającym gitarową muzykę, o zespole nieskrępowanym artystycznie, poszukującym, nie dbającym o to, do jakiej szufladki muzycznej wrzucą go ludzie, to jednym z pierwszych, które przychodzą mi na myśl jest właśnie ta ekipa z Filadelfii.

Krótka to płyta, bo trwająca niewiele ponad 26 minut, a niemało się na niej dzieje. Kompozycyjnie jest bardzo prosta, nacisk położony został na aranżacje oraz wzbogacone poza standardowe gitary i perkusję instrumentarium. Trzeba przyznać, że czego by się nie tknęli, zamieniają w złoto. Nagrali 3 różne, znakomite albumy. Jeśli dodamy do tego świetne, osobiste teksty, otrzymujemy kompletną całość. Blacklisted nie kombinują, stawiają na bezpośredni przekaz.

Our Apartment Is Always Empty
You let me sleep on your couch and your floor even in your bed window side/You let me have the corner in your closet a place where my boxed up life could reside/In return I showed you how life was like a painting/One so violent and depressing you just closed your eyes.
Materiał zaczyna się świetnym, rytmicznym "Our apartament…". Prosty riff, wtórująca perkusja oraz z doskonałym wyczuciem wystrzeliwujący kolejne frazy wokalista Goerge Hirsch. W środku numeru pojawia się zwolnienie i pięknie, melancholijnie brzmiące skrzypce, ale tylko na chwilę, bowiem zaraz powracają do właściwego rytmu numeru i następuje kulminacja z zawodzącymi skrzypcami, głośniejszymi gitarami i bębnami.

Everything In My Life Is For Sale
I’m selling myself off/Everything must go/My skin from my head to toe/Down to my bones/ Maybe they’re hiring scarecrows/I can sit in a field in the sun/I don’t need the training/I already repulse everyone.
Krótki, żwawy utwór, brudne brzmienie gitar, tu i ówdzie występujące sprzężenia, tak się powinno grać rock’n’rolla.

J.M.N (Interludium)

No One Deserves To Be Here More Than Me
It was always the world that I was crushed beneath/Scraping concrete with my teeth till it bleeds/All I ever asked though it all was/Please tell me that nothings wrong.
I utwór tytułowy. Zaczyna się wolnym, spokojnym rytmem. Przesterowany bas góruje nad sprzęgającymi cicho gitarami i wtórującą mu perkusją. Do refrenu. Dalej stopniowo numer nabiera rozpędu i tak już do końca, kiedy Hirsch śpiewa "Please tell me that nothing’s wrong".

G.E.H. (Interludium)
Kolejne interludium, szum, pobrzmiewająca trąbka i uderzenia w talerze. W ten sposób przechodzimy do najspokojniejszego akustycznego:

The P.I.G. (The Problem Is G.)
Since I’ve been on the wane the days have felt exactly the same/I heard you squealing my name/Well, let them think whatever they may/You painted the perfect picture/From inside the pen with your/New/Pig/Friends/I’ve watched your disappointment in me grow/From the other side of the fence/And I may be shit/But I didn’t once think/That you’d choose to climb into a pen with pigs/Live/In/It.
Akustyczny, melancholijny utwór, bardzo krótki, tak, by czystym głosem Hirsch zdążył ledwie wyśpiewać swój tekst.

I'm Trying To Disappear
In the mirror watching blood dry/Trying to cut out the bags beneath my eyes/My skin is turning grey/I haven’t bathed in days/Please don’t encourage me/I’m enslaved I can’t be saved.
Chyba najbardziej zakręcony utwór na płycie. Coś w klimacie norweskiego Beyond Dawn. Niespieszny rytm, pobrzmiewający bas, brzękające gitary, gdzieś w tle zawodząca trąbka i Hirsch powtarzajający swoim zachrypniętym głosem "Enslaved I can’t be saved".

Palisade
Build me a place to keep me safe/From those who fill their pockets while the others pray/If I had my pick id carve you/Into my skin/So we could be identical twins.
Z tym utworem przychodzi ożywienie. Brudny rock’n’roll, prymitywne solo, prosty rytm z równie prostym przejściem. Tak potrafią grać tylko w stanach, i zazwyczaj na południu. Tym razem robią to chłopcy z północy.

Skeletons
Make no mistake/I'm exactly/I'm exactly what you’ve made me./And now I just want to dance at your funeral/Because I already paid the band/With the gold I found buried in the sand/Was I ever part of the life you had planned/Those secrets that you’ve known/Well you’re the only one I’ve ever told.
Ten kawałek spokojnie mógłby pojawić się na którejś z death’n’rollowych płyt Entombed lub Every time i die. I to w zasadzie mówi wszystko.

I Am Extraordinary
If you could only touch me/And feel what I am feeling/Scars form like Braille on my hands Moving like maggots when I try to reveal them/I am only scared because/I myself am scary/If it wasn’t for the roaches in the wall there’d be/No one/Who could/Stand me/I am I am Extraordinary/I am extraordinary/I am extraordinary.
Kolejny kawałek, który klimatem przypomina utwory z ostatnich płyt Beyond Dawn. Niby pogodny motyw, i Hirsch łączący się w finałowym duecie z Mellissą Farley, niczym Espen Ingierd z Kate Havnevik ze wspomnianego BD, wyśpiewując "I am extraordinary". Cóż, kto nie jest.

S.M.F. (Interlude)
I to koniec, 26 minut wspaniałej muzycznej przygody. Po hardcorowym, doskonałym "Beat goes on", który był konkretnym ciosem w twarz. Po nieokiełznanej furii łączonej z eksperymentalnym graniem na drugiej "Heavier than heaven, lonelier than God" przyszedł czas na kolejny, znów inny od poprzednich "No one deserves...". They deserve to be here.
    
Sebastian Urbańczyk