Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Ausserwelt

Ausserwelt - Year Of No Light

Ausserwelt

Wykonawca:

Year Of No Light

8 /10

O Year Of No Light świat usłyszał dzięki ich wysokoocenianemu albumowi "Nord". Po upływie czterech lat, wydaniu paru splitów i istotnej zmianie składu, Francuzi wracają w końcu z kolejną płytą, "Ausserwelt".

Wspomniana, "istotna" zmiana składu to odejście wokalisty. Obecnie grupa tworzy muzykę w pełni instrumentalną, co wpłynęło na jej twórczość jak najbardziej pozytywnie. Okazuje się bowiem, że introspektywne dźwięki, nie przetykane wokalami, świetnie nadają się do słuchania w skupieniu i popadaniu w swoisty trans. Niebagatelną rolę odgrywa w tym fakt, że album jest bardzo spójny. Cztery składające się na niego utwory tworzą jeden zwarty monolit. Muzykom udało się stworzyć coś na kształt metalowo-psychodelicznej ścieżki dźwiękowej do niepowstałego dramatu psychologicznego.

Pierwsze na setliście, "Persephone (Enna)" zaczyna się bardzo subtelnie. Szybko jednak dźwięki stają się bardziej intensywne i wręcz monumentalne. Warto wspomnieć, że sporo dzieje się na drugim planie. Polecam wsłuchać się zwłaszcza w ambientowe tła kompozycji. Ciekawym rozwiązaniem aranżacyjnym jest z pewnością kontrastowanie łagodniejszych fragmentów z bardziej doom-metalowymi momentami, co nasuwać może luźne skojarzenia choćby z Neurosis. Najciekawiej wypada tutaj jednak wieńczące album "Abbese", oparte w pierwszej części na rytmicznym uderzaniu w bębny i ciężkim, doomowym riffie. Czym jednak dalej słuchacz brnie w utwór, zespół serwuje mu coraz bardziej schizofreniczną huśtawkę. Od nadziei po skrajną depresję. Poraża zwłaszcza ambientowa partia przypominająca śpiew szalonego chóru. Rzecz idealna dla zwolenników przeżywania muzyki.    

Przyznam, że lubię słuchać albumów, o których łatwo się pisze. Nie z powodu własnego lenistwa, ale bardziej z faktu, że stanowią one z reguły pewną dźwiękową opowieść. Na "Ausserwelt" Year Of No Light snują nam zarazem mroczną i wzruszającą historię. Płyta wspaniała do nocnych podróży w głąb siebie.

Jacek Walewski