Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Inward Beauty Outward Reflection

Inward Beauty Outward Reflection - Kandia

Inward Beauty Outward Reflection

Wykonawca:

Kandia

Gatunek:

Gothic rock

8 /10

Mam te jakieś dziwne ciągoty do kapel z paniami na wokalu. Patrząc z szerszej perspektywy jest to odruch zdrowy, zerkając natomiast okiem metalowca - objaw ten może być niepokojący. Wszak wiadomo, kwestie bycia true spełnia chyba tylko Doro itepe...Mam to gdzieś - przyznaje, lubię sobie posłuchać od czasu do czasu Leaves' Eyes na przykład. Od niedawna do grona moich ulubionych "kobiecych" kapel dołączyła i Kandia.

Od dawna nie zostałem tak porwany przez jakiś zespół, w którym za mikrofonem stoi dzierlatka. Powiedzmy sobie szczerze, po niedawnym boomie na pseudo-gotyckie granie, w których mroczne damy stękały i piszczały zostało niewiele. Ostatnie wydawnictwo Lacuna Coil przeszło niemal bez echa, na Evanescence mało kto już czeka, Epici wolę nie komentować, Nightwish bez Tarji też z lekka niedomaga o After Forever cisza w eterze... I można tak długo. Dlatego teraz jest odpowiedni moment na atak na słuchacza, który Kandia wyprowadza bardzo sensownie. Mówiąc krótko - muzyka tego portugalskiego duetu porywa szczerą energią, którą generuje i zachwyca witalnością. W niedawnym wywiadzie, który odbyłem z tym zespołem, muzycy rzekli, że bardzo chcieli by "Inward Beauty Outward Reflection" wyszła na wiosnę. I ja się nie dziwię. To po prostu bardzo wiosenna płyta jest. Pełna pozytywnych wibracji i tego "czegoś" co kojarzyć się może z budzeniem się świata do życia po zimie. Ale ja jak zwykle o wszystkim tylko nie o muzyce...

Gdy włączyłem "Inward Beauty Outward Reflection" i kiedy intro przeszło w "Paranoia" sam nie mogłem się nadziwić. Tak soczystego i porywającego riffu nie słyszałem od dawna! Głowa sama zrywa się do machania a towarzyszyć jej będzie nóżka tupiąca tak prężnie, że sąsiad z dołu zacznie uderzać młotkiem w rury! Kawałek ten posiada również jakieś industrialne szmery pod koniec i umiejętnie łączy moc metalu z melodyjnością rocka. Jak mawia Skipper z Pingwinów z Madagaskaru: "Lodzio miodzio!". A to dopiero początek tej jakże różnorodnej i fasycnującej płyty. "Hold On To Me" to na przykład utwór, który pokazuje jak powinien zabrzmieć Evanescence na "The Open Door", świetny, natchniony utwór. "Inwards" na pewno spowoduje u niejednej gotyckiej damy niekontrolowane drżenie łydek. "All I Need To Know" porwie wszystkich kapitalnym refrenem, w którym perkusja bezlitośnie jedzie niczym w jakiejś thrash metalowej kapeli! "Reflections" natomiast powinno zostać mega hitem. Aranże może na "Inward Beauty Otward Reflection" nie są skomplikowane, ale Kandia nadrabia ten mankament zdrową przebojowścią.

Słowem podsumowania - "Inward Beauty Outward Reflection" to płyta świetnie łącząca gotyk, metal, rock z popowym "vibe". To prawdziwy róg obfitości, w którym każdy fan takiego grania znajdzie coś dla siebie. Wielbicielowi mocniejszych uderzeń przypadnie na pewno do gustu brzmienie - pełne grubo ciosanych gitar. Fanom rocka spodobają się melodie, które głęboko zapadają w pamięć. Każdy utwór na debiucie Kadnii to potencjalny hit, który powinien lecieć w każdym radiu, ale żadne radio i tak ich nie puści. Życzę temu duetowi jak najlepiej, bo mają pomysły, potencjał i, co najważniejsze, przywrócili mi wiarę w ten rodzaj muzyki. Jak na debiut to aż za dużo.

Grzegorz Żurek