Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Tenant

The Tenant - Ludicra

The Tenant

Wykonawca:

Ludicra

Gatunek:

Black metal

8 /10

Amerykanie często prezentują specyficzne podejście do blackmetalowej materii. Profound Lore Records, wydając w zeszłym roku ostatnie materiały Cobalt czy Altar of Plagues, a teraz najnowszy album Ludicra, dobrze się w ten kierunek wpisuje. Ci ostatni istnieją już przeszło dziesięć lat i prezentują właśnie swój czwarty krążek (co ciekawe, dwa wcześniejsze ukazały się nakładem Alternative Tentacles). Skłamałbym jednak, gdybym twierdził, że poznałem wcześniej ich twórczość.

Mam też wrażenie, że Aesop Dekker bardziej znany jest szerszej publiczności jako perkusista Agalloch, natomiast Ross Sewage przez zaangażowanie w Wolves in the Throne Room (ale także i w Exhumed), nie zaś przez udział w Ludicra. Ale może się mylę, wszak zdaniem wytwórni bohaterowie tej recenzji to najlepszy metalowy zespół w San Francisco. Czytałem już różne głupoty powstałe w głowach speców od promocji, wystarczy więc stwierdzić, że - biorąc pod uwagę inne kapele wywodzące się z rzeczonego miasta - są to tylko puste słowa. Znacznie bliższe prawdy byłoby nazwanie Ludicra jednym z bardziej niedocenianych bandów. Teraz jednak sytuacja ma szansę się zmienić, bo "The Tenant" to naprawdę dobry album. Na tyle dobry, że jeśli tylko zostanie dostrzeżony, może trochę namieszać. Ja zaś przy najbliższej okazji zamierzam rozejrzeć się za starszymi materiałami Amerykanów.  

Na okładce płyty widnieją samotne drzwi. Motyw nie nowy (choć drzwi na jeziorze czy rzece jak dotąd nie widziałem), który zazwyczaj sugerować ma niezwykłe doznania, wystarczy tylko nacisnąć klamkę. Co zatem czeka słuchacza po drugiej stronie? W gruncie rzeczy nic szczególnie zaskakującego czy rewolucyjnego, choć z pewnością Ludicra prezentuje ciekawe i dość oryginalne podejście do blacku. Pomimo więc, że krajobrazy za drzwiami okazują się raczej znajome, to jednak zdecydowanie niepozbawione autentycznego uroku. Zespół umiejętnie konstruuje ciekawy klimat oraz swobodnie łączy różne elementy, inspirowane choćby tradycyjnym heavy metalem (słyszę tu pewne echa King Diamond, ale może to tylko starcza głochota) czy nawet folkiem. "The Tenant" wymaga odkrywania, nie chwyta od pierwszego odsłuchu, ale za to z każdym kolejnym zdecydowanie zyskuje.

W swych inspiracjach Amerykanie zerkają głównie za ocean i tutaj wymieniłbym przede wszystkim Enslaved. Sporo tu przestrzennej atmosfery oraz rozwiązań kompozycyjnych (np. niektórych partii śpiewu Laurie Sue Shanaman) charakterystycznych dla muzy Norwegów. Niekiedy podobieństwo jest wręcz uderzające, jak w przypadku "In Stable", który momentalnie przywodzi na myśl "The Dead Stare" z "Below the Lights". Inspiracje te jednak wcale nie rażą. Przede wszystkim dlatego, że Ludicra naprawdę zadbała o zróżnicowanie kompozycji. W każdą z nich (dotyczy to zwłaszcza środkowej części albumu) wpleciony został bardzo charakterystyczny, nośny motyw, ciekawy pomysł czy inny smaczek. Inna kwestia to znakomicie zaaranżowane partie wokalne Laurie oraz Christy Cather, odpowiedzialnej za blackowy skrzek. A momenty, jak w "Clean White Void", gdzie śpiewają równocześnie, są po prostu mistrzowskie. Zaniepokojonych uspokajam - nie obawiajcie się, że Laurie Sue Shanaman oraz Christy to divy posługujące się operowym śpiewem, jakich namnożyło się ostatnimi czasy w rozmaitych pseudometalowych bandach. Nic bardziej mylnego.

Generalnie, słychać tu wyraźną łatwość i swobodę w komponowaniu. Całość materiału brzmi naturalnie i spójnie. Dla wszystkich zainteresowanych black metalem, takim, który nieco odstaje od standardów, ale zarazem nie jest przesadnie awangardowy i nie wymaga od słuchacza maksymalnego skupienia, Ludicra będzie trafnym wyborem. Ocena odrobinę na wyrost, bliżej prawdy byłoby pół oczka w dół, ale co tam.

Szymon Kubicki