Czy pamiętają państwo ubiegłoroczny album o niewdzięcznym tytule "Johnny Cash Remixed"? Mam nadzieję, że nie, a jeśli nawet jakiś radiowy fragment nieszczęśliwie zapętlił się w państwa głowach to dziś trzymam w swoich rękach odtrutkę. Johnny Cash przez tamte numery w grobie się przewrócił, a teraz wstał i biegnie, aby ratować swoje dobre imię. Szósta część cyklu American Recordings - materiałów nagrywanych wspólnie ze słynnym producentem Rickiem Rubinem - udowadnia, że wielcy artyści nie muszą nawet żyć, by wydawać wspaniałe płyty.
"Ain't No Grave" jest niczym pomnik - wielki i monumentalny, ale ukryty w ciemnej zapomnianej uliczce. Rick Rubin prowadził Casha przez te wszystkie odsłony sesji w American, motywował go, podsuwał nowe pomysły, piosenki, covery. To on był architektem tego pomnika. On go odsłonił, a nam pozostało tylko o niego dbać.