Kup Magazyn Gitarzysta

Aywa - Baye Magatte

Aywa

Wykonawca:

Baye Magatte

Gatunek:

Folk

7 /10

Chyba nie ma nic bardziej edukacyjnego w muzyce, niż podróż do jej źródeł. Przewodnikiem wycieczki jest Baye Magatte, a punktem docelowym wyprawy - kolebka muzyki, Afryka. Powiada się, że najlepszym kandydatem na przewodnika jest tubylec - to przecież osoba, która zna teren jak własną kieszeń. I choć Baye Magatte mieszka obecnie w Szwajcarii, to Afryka nie jest mu obca. Urodził się w Senegalu i tam też się wychował.

Na tym nie kończą się jednak jego predyspozycje do bycia muzycznym instruktorem. Baye Magatte, podobnie jak jego przodkowie, jest griotem. Griotami w zachodniej Afryce nazywane są osoby, które śpiewem komentują otaczającą ich rzeczywistość i bieżące wydarzenia. Najbliżej im kulturowo do średniowiecznych bardów, a niewykluczone, że tę afrykańską wylewność w muzyce przejęli także amerykańscy bluesmani, potomkowie niewolników. Blues, jak wiadomo, określany jest podstawą współczesnej muzyki rozrywkowej.

Jakby tego wszystkiego było mało, to Baye Magatte jest perkusistą, uczy także gry na tym instrumencie. A to przecież właśnie rytm, obok słowa, był jedną z pierwszych form komunikacji i wyrażania emocji w pierwotnych społecznościach afrykańskich. Gdy już zapoznamy się z kwalifikacjami artysty, to śmiało możemy udać się z nim w podróż za sprawą jego najnowszej płyty "Aywa". Na niej zawarto dźwięki właściwe dla afrykańskiego folku, wzbogacając wszystko nutkami nowoczesności.

Artysta z wyjątkową precyzją starał się odwzorować harmonię typową dla swojego miejsca pochodzenia. W tle leniwie przygrywają instrumenty szarpane. Na pierwszy plan wysunięte są rozbudowane rytmy perkusyjne i przepełniony smutkiem wokal. W wielu utworach pojawiają się kobiece chórki, których wyśpiewywane frazy są odpowiedzią na zawołania wokalisty.

Najlepiej bronią się na płycie kawałki najbardziej charakterystyczne dla tradycji muzycznej Afryki. Jest też kilka numerów, których cel umieszczenia na albumie wydaje się być zagadką. Choćby tytułowy "Aywa", który brzmi jak odpustowe arabskie disco. Może dla ziomków autora tego typu melodie są skarbem narodowym, pozostałym jednak, którzy są głównym adresatem tej muzyki, takie dźwięki mogą wydać się co najwyżej groteskowe. W końcówce płyty Baye Magatte pokusił się o wkomponowanie w dwa utwory tandetnego syntezatora. O ile jeszcze w pierwszym z nich zanotować można śladowe ilości tegoż, to już absolutnym morderstwem na uszach jest utwór nr 10, gdzie wspomniany syntezator pełni niemal główną rolę. Na szczęście te momenty można śmiało ominąć i nie rzutują one w większym stopniu na całość, w sumie nienajgorszego, wydawnictwa.

Tym, którym niestraszne są poszukiwania korzeni muzyki, należy z pełną odpowiedzialnością polecić album "Aywa" Baye Magatte. Stanowi on znakomitą propozycję dla wszystkich fanów afrykańskiej muzyki ludowej.

Kuba Chmiel