Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / And Every Knee Shall Bow

And Every Knee Shall Bow - The Great Commision

And Every Knee Shall Bow

Wykonawca:

The Great Commision

Gatunek:

Deathcore

6 /10

Skrzyżujcie Impending Doom z Whitechapel (chrześcijan i "bluźnierców") wraz modern hardcore'owym łojeniem, a w rezultacie otrzymacie The Great Commission, chyba najciężej brzmiący chrześcijański zespół w historii. Owszem, Impending Doom jeszcze do niedawna dzierżyło palmę pierwszeństwa na tej całej "scenie", gdzie to Bóg dyktuje wszystkim warunki, ale czas na małą wymianę, na nowy, cięższy kaliber.

"And Every Knee Shall Bow" to idealny krążek dla wszystkich zwolenników wyżej wymienionych jak i dla fanów deathcore'a spod znaku ABACABB, Molotov Solution, Oceano. Nie bez kozery padają takie a nie inne nazwy, gdyż wszystkie te zespoły łączy specyficzne brzmienie, znamienne... dla Whitechapel. Jak się okazuje grupa nosząca imię po legendarnej dzielnicy mordów Kuby Rozpruwacza jest co najmniej wpływowa na amerykańskiej scenie, i czy tego chcemy czy nie, zrzynają z nich zarówno chrześcijanie, ateiści, jak i zatwardziali przeciwnicy kościoła. Trzy gitary, dwa growlowano/krzyczane wokale (w tym kobiecy!), multum breakdownów, blasty, średnio-szybkie tempa, typowe tłumienia dźwięków, strojenie bodajże w drop A - ogólem ostra jazda (nie) dla wszystkich. Dlaczego? Bo takich kapel nie słucha się tylko dla agresywnej muzyki, by dać upust własnym emocjom, ale znaczenie ma tutaj też przekaz zawarty w tekstach, który (jeszcze) nie poucza, ale wskazuje prawidłową ścieżkę w stronę Boga, dla którego Ci panowie realizują się w muzyce. Mi to jak najbardziej odpowiada, choć nie do końca obstaję za takim wysławianiem Pana, mimo to jednak obcowanie z The Great Commission prócz lekkiej zmułki dostarcza mi dawkę... przyjemności. Od jakiegoś czasu nie jestem "na czasie" jeżeli chodzi o deathcore, zatrzymałem się na dwóch, no dobra, trzech bardzo ważnych odkryciach jak Suffokate, Upon a burning body i The Last Felony i póki co podziękowałem. Jednakowoż w zalewie kopii Whitechapel, recenzowany właśnie zespół z konfrontacji z innymi wychodzi z nieobitą gembą, dłońmi złożonymi jak do pacierza oraz ze świadomością czynienia wbrew pozorom dobra, szargając innym narządy słuchu.

Oczywiście żadnych przejawów talentu, powiewu świeżości i eksperymentów na "And Every Knee Shall Bow" nie doświadczymy, ale jeżeli nie nudzą Ci się wyeksponowane do granic możliwości breakdowny, lubisz granie do przodu z podwójną stopą w roli głównej, nieskomplikowane riffy, jak i dużą dawkę wkurwienia - The Great Commission jest jak najbardziej dla Ciebie. Tylko uwaga - to otępia!

Grzegorz "Chain" Pindor