Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Karl Marx Was A Broker

Karl Marx Was A Broker - Karl Marx Was A Broker

Karl Marx Was A Broker

Wykonawca:

Karl Marx Was A Broker

8 /10

Tak się jakoś składa, że duże albo przynajmniej uznawane za duże bandy rzadko goszczą w moim odtwarzaczu. Tak zwana nisza niemal od zawsze dostarcza bowiem znacznie ciekawszej muzyki niż pupile muzycznego showbiznesu. Zdaję sobie sprawę, że pisanie o projektach pokroju Karl Marx was a Broker stanowi przejaw szaleńczej donkiszoterii, która w dodatku nowych czytelników Gitarzyście raczej nie napędzi, ale co tam. Zakładam, może naiwnie, że nie samym mainstreamem człowiek żyje. Może więc znajdzie się ktokolwiek zainteresowany, wszak, parafrazując któregoś ze świętych "większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się nawróci niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu, którym wydaje się, że nie potrzebują nawrócenia"...

Ta ładnie wydana, debiutancka, niespełna 15-minutowa epka, która ukazała się u schyłku 2009 roku, dosłownie sama wpadła mi w ręce podczas warszawskiego koncertu I.C.O. Pod nazwą projektu, nawiązującą do syfiastej sytuacji ekonomicznej na świecie, kryje się dwójka muzyków. Zgrabnie współpracujące, niczym Marks i Engels, włoskie duo wysmażyło 5 całkiem interesujących instrumentalnych utworów, używając do tego wyłącznie perkusji i gitary basowej. Przed basistą stanęło niełatwe zadanie wypełnienia treścią każdej kompozycji, dlatego dźwięk jego instrumentu został wzbogacony przy pomocy paru efektów. Trzeba przyznać, że taki zabieg zdał egzamin; do tego stopnia, że po pewnym czasie nie zauważa się już nawet braku gitary. Mam wprawdzie gdzieś na półce płytę jednoosobowego przedsięwzięcia Screening, zarejestrowaną z kolei tylko przy użyciu basu, ale w przypadku recenzowanego albumu efekt jest znacznie ciekawszy, a przede wszystkim bardziej muzyczny.

"Karl Marx was a Broker" nie brzmi jak eksperyment, lecz jak normalny band. Co więcej, Włosi grają nawet koncerty. Ich kompozycje nie tylko mają ręce i nogi, swoistą dramaturgię, ale także wykazują się sporym poziomem słuchalności. Materiał łączy w sobie elementy progrocka, jazzu, a nawet funky, co zresztą nie powinno dziwić, jeśli wziąć pod uwagę, że za całą muzyczną zawartość odpowiada sekcja rytmiczna. Niektóre fragmenty (przede wszystkim w kawałku nr 5) brzmią nieco soundtrackowo i, jak na moje ucho, mogłyby byc ciekawym podkładem do jakiegoś klasycznego filmu szpiegowskiego (może nawet Bonda) czy SF. Poza tym, to jedyny znany mi zespół instrumentalny, który zadbał o liryki do utworów. Nie ma komu ich zaśpiewać, ale kto chętny, może poświęcić czas ich lekturze.

Podsumowując, "Karl Marx was a Broker" nie jest materiałem, który w jakimkolwiek stopniu przenicowuje mój muzyczny świat. Ot, fajna ciekawostka, pokazująca mniej schematyczne, nietuzinkowe podejście do tworzenia muzy. Trudno mi również teraz rozstrzygnąć, jak podobna formuła sprawdziłaby się na pełnometrażowym albumie (który ponoć pojawi się przed końcem roku). Na razie jest bardzo w porządku.

Szymon Kubicki