Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / A New Era of Corruption

A New Era of Corruption - Whitechapel

A New Era of Corruption

Wykonawca:

Whitechapel

Gatunek:

Deathcore

6 /10

No i stało się - Whitechapel wydało nową płytę. Niby to dobrze, a jednak okazuje się, że źle. Mogli poczekać podłubać nieco więcej, nadać temu (czemu?) nieco inny szlif. Nie zrobili tego, a szkoda. A czemu? Temu bo nowa płyta w ich krótkim dorobku i w czeteroletnim stażu wspólnej gry niesie ze sobą zmiany i tu uwaga: na gorsze. To się wręcz w pale nie mieści, ale co tam, każdy zespół się rozwija, oni też, ale obstawiam, że dzięki "A New Era of Corruption" ich popularność ani nie wzrośnie, ani też nie opadnie, ale za to kopistów wiernych mistrzom (im samym) choćby część się wykruszy. Oby.

Co mnie tak denerwuje w tym albumie? Przede wszystkim dziwny groove, ta nieopisana zmuła wylewająca się z głośników. Niezróżnicowane wokale, brak hitu na miarę "This Is Exile", o "Repossession" nie wspominając, oraz zabawa w łamanie rytmów/podziałów/schematów, która według mnie nijak do nich nie pasuje, i tak też zamiast perfekcyjnie wymierzonych ciosów z blastami jako broń destrukcji, dostajemy krążek niby urozmaicony rytmicznie, ale za to odbiegający od wyklarowanego już stylu. Takie opinie to nie kwestia jednego czy tam dwóch przesłuchań, a co najmniej nastu z których zapamiętać jestem co najwyżej świetne melodyjne solówki (ciekawe który z trzech wiosłowych nasłuchał się skandynawskiego death metalu) i singlowy "Breeding Violence" - reszta ni uja, nic z tego nie kumam. A ja Whitechapel lubię, choć jakimś wybitnym fanem nie jestem, poprzedniczka robiła mi całkiem dobrze, zresztą tak właściwie to tamten album przysporzył im tych wszystkich nastoletnich (dorosłych też) fanów i dziesiątki naśladowców.

Dziwi mnie też ogólne brzmienie krążka, w ogóle całościowo jestem zaskoczony i to in minus, niż plus, ale takie są niestety fakty -  nie zeszmacili się, nie sprzedali, dalej są na wskroś brutalni, bezbożni, ale gdzieś po drodze zgubili to za co wszyscy ich tak wielbią - szaleństwo i precyzję jednocześnie. Boli mnie to troszkę bo jakieś tam parcie na ten album jednak było, to też jestem zawiedziony a w mojej osobistej klasyfikacji tegorocznych krążków z pogranicza metalcore/hardcoredeathcore/death metal "A New Era of Corruption" na tą chwilę ląduje bardzo, ale to bardzo nisko, i aż strach się bać jak wypadnie w konfrontacji z albumami, które dopiero co się ukażą (Architects, Bring Me The Horizon, The Last Felony, Ion Dissonance, The Plasma Rifle).

Grzegorz "Chain" Pindor