Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Acute Mind

Acute Mind - Acute Mind

Acute Mind

Wykonawca:

Acute Mind

7 /10

Sukces Riverside chyba mocno pobudził wyobraźnie młodych muzyków. Acute Mind to kolejny zespół grający popularnego w naszym kraju rocka progresywnego. Robiący to do tego z całkiem interesującym efektem…

Grupa istnieje od 2006 r., zaś "Acute Mind" (tytuł powstał chyba w czasie szczególnie owocnej burzy mózgów) to jej oficjalny debiut. Co interesujące, muzycy mają już chyba sporą liczbę oddanych fanów skoro udało im się nawet zaistnieć i utrzymać na Liście Przebojów Trójki. W chwili to piszę ich kawałek "Misery" uplasował się na 11. miejscu. Jak na zespół o stosunkowo krótkim stażu niezły wynik…

Przejdźmy jednak do samego albumu. Otwierający go "Grief and Pain" brzmi dość zwodniczo. Nie wiem czy jest pozostałością po poprzednim, wynikałoby z tego, bardziej metalowym, wizerunku grupy, ale faktem jest, że odstaje od reszty materiału choćby agresywniejszym wokalem i mroczniejszym nastrojem. Pozostałe numery utrzymane są raczej w "lajtowniejszym" klimacie, co nie oznacza, że Acute Mind znacznie spuszcza w nich z tonu. Nadal w interesujący sposób buduje napięcie w utworach przechodząc od melodyjnych, chwilami może trochę zbyt patetycznych, fragmentów po mocniejsze uderzenie. Uwagę zwracają zwłaszcza wspomniane melodie, do pisania których zespół ma wyraźny talent. Dobrze, że muzycy dozują je jednak z odpowiednim natężeniem, nie "przesładzając" całokształtu. Świetnym przykładem kompromisu pomiędzy pewną "przebojowością" a zachowaniem metalowego charakteru jest choćby "Garden" ze spokojniejszymi zwrotkami i mocnymi, napędzanymi metalowym riffem refrenami. Swoją drogą wydaje mi się, że to ten numer lepiej pasowałby na singiel niż "Misery"…      

Kontynuując wątek, pozostawienie utworów w piosenkowych aranżacjach z wyraźnie zaznaczonymi refrenami również zasługuje na pochwałę. Dzięki temu, nie przeładowując materiału progresywnymi pasażami, muzycy sprawili, że ich płyty słucha się dość lekko i jednocześnie nie ma wrażenia obcowania z czymś banalnym. W końcu nawet jedzenie pospolitego schabowego, odpowiednio jednak doprawionego i podanego, może sprawiać wrażenie obcowania z kulinarnym działem sztuki. Mały upust swojej chęci dźwiękowej masturbacji muzycy dali tylko w instrumentalnym "Faces".

Choć daleki jestem od klękania przed Acute Mind, muszę przyznać, że robią bardzo pozytywne wrażenie. Nie zaryzykuje wróżenia im kariery - do tego nie wystarczy niestety tylko dobra muzyka. Warto jednak zapoznać się z ich twórczością. Tym bardziej, że do swojej działalności podchodzą w bardzo profesjonalny sposób, o czym świadczy choćby sposób w jaki wydali swój debiut. Oby jak najwięcej takich zespołów!   

Jacek Walewski