Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Heavy Guitars & Sexy Vocals

Heavy Guitars & Sexy Vocals - Seven Nation Army

Heavy Guitars & Sexy Vocals

Wykonawca:

Seven Nation Army

Gatunek:

Rock

7 /10

Debiutujące Seven Nation Army postanowiło w swojej twórczości połączyć ze sobą ciężkie gitary z seksownymi wokalami. Efekt? Co najmniej interesujący!

Seven Nation Army jest przykładem zespołu, który w najlepszy możliwy sposób korzysta z dobrodziejstw Internetu. Można narzekać na rozprzestrzenianie się epidemii "empetrójek", na "okradanie" artystów, śmierć CD. Bez portalów typu MySpace czy Last.fm żadna polska kapela nie byłaby jednak w stanie zdobyć słuchaczy na całym świecie. To zaś udało się Seven Nation Army. Ich profil na MySpace odwiedziły tysiące fanów muzyki z USA i Europy Zachodniej. Stąd też nikogo nie powinno dziwić, że zespół stosunkowo szybko podpisał stosowne dokumenty z Big Blue Records. Trochę przypomina to sytuację z lat 80., kiedy wytwórnie podpisywały kontrakty głównie z formacjami, które cieszyły się największą popularnością…

Debiutancka EP-ka "Heavy Guitars & Sexy Vocals" ukazuje Seven Nation Army jako zespół pewny tego, jaką muzykę chce grać. Koedukacyjny konglomerat z Jaworek nie ma ambicji odkrywania Ameryki, za to w ramach znanego sobie obszaru stylistycznego gra muzykę na naprawdę wysokim poziomie. Mocny, melodyjny i nie pozbawiony przebojowości rock ma w naszym kraju jak i poza granicami wielu fanów, stąd zespół - oczywiście przy odpowiednim wsparciu - może liczyć na większy rozgłos. Tym bardziej, że zaprezentowany na recenzowanym wydawnictwie materiał zapada w pamięć, a co najmniej trzy z czterech umieszczonych tutaj utworów to potencjalne hity. Oparte na zadziornym, hardrockowym riffie "I Don’t Care" ukazuje chwilami fascynację AC/DC. "Foolish Game" to zaś prawdopodobny singiel. Lekko orientalny riff i melodyjny refren sprawiają, że utwór zapada na dłużej w pamięci. Podobnie jak "Brain Wash", w którym zastosowano podobny zabieg.

Atutem grupy są z pewnością wokalistki - Olga Ostrowska i Milena Walosik. Ich przeplatające się partie znacznie urozmaicają utwory grupy. Ponadto, przez dużą dozę melodyki, nadają im znamion rasowych, rockowych przebojów.

Jedyną rzeczą do jakiej mogę się doczepić jest brzmienie. Rzecz o tyle dziwna, że za produkcje odpowiedzialny był CJ DeVillar, znany ze współpracy z m.in. Van Halen. Osobiście uważam, że z tych nagrań można było "wyciągać" więcej rockowego uderzenia. Jak choćby w "Foolish Game", który moim zdaniem  powinien zabrzmieć trochę ciężej. Poza tym dobrze byłoby pomyśleć o większym zagospodarowaniu drugiego planu w utworach.   

Oczywiście trudno wyrokować o klasie zespołu po usłyszeniu zaledwie czterech numerów (piąty na płycie "Dziwna gra" to tylko "ciekawostka" w postaci polskojęzycznej wersji "Foolish Game"). Podskórnie jednak czuję, że grupa może w niedalekiej przyszłości namieszać.   
 
Jacek Walewski