Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / End Of Process

End Of Process - Maigra

End Of Process

Wykonawca:

Maigra

Gatunek:

Metal

7 /10

O Maigra część z was mogła usłyszeć przy okazji tegorocznych eliminacji do konkursu Neuro Music. Co prawda grupie nie udało się przejść do finału, z pewnością jednak zainteresowali sobą pewną część fanów, którzy sięgnęli po ich debiutancki album, "End of Process". 

Od pierwszych dźwięków można zauważyć, że popularność nowoczesnych odmian metalu coraz bardziej infekuje wyobraźnie rodzimych muzyków. Na "End of Process" Maigra z niezłym powodzeniem miesza ze sobą elementy stylistyk tak popularnych w ostatnim czasie grup jak Gojira, Lamb of God, Meshuggah czy "dinozaurów" w postaci Fear Factory i Machine Head. Całe szczęście - co zresztą uważam za dowód dojrzałości muzyków - nie starają się zabrzmieć identycznie jak ich idole, ale na bazie swoich inspiracji zbudować coś nowego i w miarę oryginalnego. Na staraniach na razie niestety się kończy, nie uświadczyłem bowiem w czasie słuchania ich płyty jakiegoś muzycznego olśnienia. Z drugiej strony czy jest sens wymagać czegoś takiego od debiutantów? Pomimo powyższego albumu słucha się całkiem dobrze. Mamy tutaj do czynienia z naprawdę dobrym warsztatem i niezłymi pomysłami na aranżacje. Bryluje szczególnie perkusista, który zdaje się być zafascynowany rytmiką stosowaną przez wspomnianych parę linijek wyżej Szwedów jak i Raymonda Herrerę. Osobną kwestię stanowią gitary. Duża cześć partii charakteryzuje się sporą dawką melodii, nie brakuje także jednak mathmetalowych fragmentów. Co znamienne, muzykom udało się dość przekonywująco połączyć pewną przebojowość i łatwość przekazu z bardziej technicznym zacięciem. W tym też upatrywałbym klucza do sukcesu zespołu.  

Jednocześnie muszę przyznać, że jestem daleki od zachwytów niektórych recenzentów, którzy Maigrę (z góry przepraszam zespół, jeśli niepoprawnie odmieniam jego nazwę) określili już mianem "rewelacji". Fakt, grupa gra muzykę, którą mało kapel próbowała w podobny sposób przeszczepić na polskim poletku. Do geniuszu jeszcze nadal im daleko. W kontekście tytułu mam więc nadzieję, że ich debiut nie jest "końcem procesu" ich rozwoju i na kolejnym wydawnictwie jeszcze mnie zaskoczą.

Jacek Walewski