Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Until Lambs Become Lions

Until Lambs Become Lions - Call Me Ishmael

Until Lambs Become Lions

Wykonawca:

Call Me Ishmael

Gatunek:

Metalcore

6 /10

Nieczęsto recenzuje demówki polskich kapel, aczkolwiek nie porzucam tego zwyczaju. Reprezentujący silesię metalcore'owcy z Call Me Ishmael niestety na długo w moim odtwarzaczu nie zagoszczą, jednakże dwanaście minut z ich autorskim materiałem nie wywołuje we mnie żadnych negatywnych emocji, co śmiało zaliczyć można na plus.

Jak już zaznaczyłem wyżej, Call Me Ishmael obraca się w moich ulubionych klimatach, co jednak nie oznacza, że wystawię im wysoką notę. Dziesięć lat temu z taką muzyką szybko osiągnęliby status gwiazd. Dziś, kiedy liczy się to kto jak i czy w ogóle łamie schematy, klasyczny metalcore idący w parze z maksymą prosto, melodyjnie i do przodu powoli nie ma racji bytu. Call Me Ishmael gra właśnie na tego typu modłę, bez zbędnego kombinowania, może nieco teutońsko z charakterystycznym riffowaniem, co rusz "ubarwiając" swą muzykę blastem, nie wspominając już o elementarnych breakdownach. Mostki również nie należą do przekombinowanych dlatego  spokojnie zaliczyć je można na poczet mieszących się w kanonie gatunku. Nie przypierdzielam się nawet do arcyoklepanych riffów w "Ahab" (swoją drogą ciekaw jestem z jakiego filmu wysamplowano początkową kwestię), bo z pewnością na żywo spełniają swoją robotę jak należy. Zresztą, obstawiam, iż pomimo braku choćby krzty oryginalności chłopaki dają radę na lajfach o czym być może wkrótce się przekonam.

Generalnie całość brzmi bardzo poprawnie, jednocześnie nie wybijając się ponad (nawet krajową) przeciętną. Ot, młodzi chłopcy grają modną aktualnie muzykę, dając przy tym upust agresji wynikającej z wieku adolescencji. Cztery utwory zawarte na debiutanckiej demo/EP dobrze rokują na przyszłość i być może na osiągnięcie dojrzałości muzycznej idącej w kierunku UK i takich grup jak Architecs niźli Fear My Thoughts, wczesnej Neaery lub opcjonalnie Unearth. Niektóre wróbelki ćwierkają, że drugi wokalista od niedawna zasilający szeregi zespołu ma jednak wszystko zmienić z tego co wiem - na lepsze. A pozostając jeszcze na chwilę przy wokalach szkoda, że Michał growluje tak niewyraźnie - zdecydowanie in minus. Na plus za to zaliczam wszelkie próby grania solówek, które wypadają bardzo pozytywnie i życzę sobie więcej takich świdrujących ataków - w końcu mało tego w metalcore.

Jeśli lubicie czasem czysto patriotycznie wesprzeć młode, dobrze rozwijające się zespoły, Call Me Ishmael to taki na który warto zwrócić uwagę. Choćby na chwilę. Dodajcie ich na MySpace, dajcie im komentarz, ściągnijcie EPkę, zaproście na koncert - niech grają!

Grzegorz "Chain" Pindor