Kup Magazyn Gitarzysta

Breaker - For Today

Breaker

Wykonawca:

For Today

Gatunek:

Metalcore

8 /10

Jeżeli Bóg miałby swój ulubiony zespół z pewnością byłoby to amerykańskie For Today. Oczywiście, zakładając, że Bóg lubi metalcore, do wyboru miałby jeszcze death i doom metal (a zwłaszcza ten drugi) gdzie również znaleźć można całkiem grup wiernych tylko Jedynemu. Ja na jego miejscu miałbym sporo uciechy, bo "Breaker" to istny festiwal dobrych riffów, świetnie zaaranżowanych i wkomponowanych w całość breakdownów, łatwo zapadających w pamięć refrenów, szybkich rytmów oraz brutalności - w pozytywnym znaczeniu (a da się).

W odniesieniu do poprzedzającego nowe dzieło, mianowicie albumu "Portraits", to, co dziś prezentuje sobą For Today to przemiana na lepsze. Może nie zredefiniowali swojego stylu, bo to nadal ten sam zespół - świetny technicznie i grający ze specyficznym groove oraz wypełniający pewną misję. Stricte chrześcijański przekaz (czego można się spodziewać po WSZYSTKICH zespołach widniejących w katalogu Facedown Records) - a dokładniej wyraźne gloryfikowanie Boga, tego jak wpływa na nasze życie, jaką siłę i wiarę daje to żadne novum, a jednak wciąż traktowane nie tylko przeze mnie jako swoistą egzotykę, nawet fragmenty o ukrzyżowaniu. "Breaker" to album dla wszystkich załamanych, bez wiary, bez siły do życia, szukających oparcia  - w muzyce właśnie. Na albumie zawarto również poetyckie partie - po prostu mówione co bardzo dobre koresponduje z całością. W każdym bądź razie gdyby nie te teksty, nie TEN przekaz For Today nie trafiło by do takiej wielkiej liczby odbiorców, a przede wszystkim utraciło by na mocy.

A tej zaś jest co niemiara. Doskonale wyważony balans pomiędzy energetycznym metalcore'owym łojeniem a melodyjnym metalowym graniem zarówno dla chłopaka i dziewczyny - paradoksalnie nawet starszych metalheads, otrzymujemy choćby w jednym z moich osobistych faworytów jakim jest "White Flag". Śpiewany chórem refren po prostu zabija i definitywnie uznaję go za jeden z najbardziej nośnych chorusów tego roku. Prawdziwym hitem jest jednak brutalny, bardzo ciężki i piekielnie nowoczesny "Seraphim". Breakdowny usłyszymy w każdym kawałku, nie ma mowy by tego elementu zabrakło, tak jak solówek, ale co po części jest zaletą, a jednocześnie wadą, to zbyt nachalne używanie boom pada przy owych mostkach. Ja wiem, że to daje naprawdę zajebisty efekt, ale trzeba z tego korzystać z umiarem. Nie wyobrażam sobie by na żywo panowie z Iowa  posiłkowali się tym gadżetem równie chętnie co na albumie. Po prostu nie ma na to czasu.

Album wieńczy podniosła, epicka - modlitwa, zwieńczona partią podwójnej stopy i równie ładnym riffem co występujący w rzeczonym "The Breaker's Comission" damski śpiew. Obok growli, niemal rapowanych partii (bardzo skoczne-żywe frazowanie) jak i oczywistych screamów czysty wokal ma
swoje własne, uplasowane miejsce. Na przyszłość życzyłbym sobie by korzystać z "niego" częściej.

A co do brzmienia. Cóż, całość brzmi zabójczo selektywnie, mięsiście, i jedyne czego nie umiem odżałować, to, że przed nami polakami długa droga do tego by większość rodzimych zespołów mogła stawać w szranki z zachodem. Nie kompozycyjnie, ale brzmieniowo. Jeden Zed, Perła, Wiesławscy oraz Czech na cały kraj nie wystarczą. Może wkrótce pojawi się ktoś nowy, świeży,  ktoś kto nasze rodzime metalcore'owe dzieci wypuści w świat z zawodowo brzmiącymi nagraniami, co byśmy mogli się bezwstydnie nimi chwalić. Oby!

Jeśli coś kogoś ma od For Today odrzucić to prawdziwe, szczere i niemalże fanatyczne (choć nie tak jak w u nas w kraju) oddanie dla Boga. "Breaker" to album przeznaczony dla wszystkich tych, którzy mianują się "open minded". Reszta do piekła :-)

Grzegorz "Chain" Pindor