Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Un Fratino Al Mar

Un Fratino Al Mar - Spelterini

Un Fratino Al Mar

Wykonawca:

Spelterini

Gatunek:

Jazz

7 /10

Z muzyką jest czasem jak z wyciskaniem ciężarów. Słuchanie komercyjnych stacji radiowych jest porównywalne do podnoszenia lekkich hantli; niby coś tam dźwigamy, ale specjalnie się przy tym nie napocimy. Kolekcjonerzy płyt są już jak regularni bywalcy siłowni.

Świadomie dobierają ciężarki, chętnie sięgają po sztangę i delektują się każdym widocznym mięśniem na ciele. Najbardziej elitarną grupą słuchaczy są fani wszelkiego rodzaju eksperymentów jazzowych. Ci są prawie jak strongmani, w życiu dźwigali już wszystko, co popadnie i byle gruszką do bicia się nie zadowolą.

Gdy pierwsze dźwięki  z płyty "Un Fratino Al Mar" wybrzmiały donośnie, wiedziałem, że czeka mnie niezły wycisk. Poczułem się jak na zawodach siłaczy przygnieciony wielką sztangą, bo to, co proponuje w swoich kompozycjach grupa Spelterini, nie należy do przeżyć łatwych. Muza wszak jest wymagająca. Gitara, bas i perkusja skrzyknięta pod wodzą Christophera Irnigera dmuchającego na płycie w saksofon tenorowy raczą słuchaczy przez ponad 50 minut ambitnymi melodiami, przeplatanymi łamańcami rytmicznymi. Wszystko ściśnięte w zaledwie ośmiu długaśnych utworach instrumentalnych, więc osoby przyzwyczajone do radiowych hitów zapewne padłyby już w połowie odsłuchu. Tę płytę dedykować należałoby koneserom, bo właśnie oni w pełni rozsmakują się w dźwiękach zawartych na albumie.  Nie straszne im będą radykalne zmiany dynamiki, solowe popisy na saksofonie z wykorzystaniem egzotycznych skal oraz skomplikowane pasaże gitary basowej osadzone nierzadko poza rytmem. Pozostali słuchacze niech raczej omijają "Un Fratino Al Mar" szerokim łukiem, bo niechybnie zrażą się do tego typu muzyki.

Dźwięki wygrywane przez grupę Spelterini polecić należy prawdziwym siłaczom. Tylko oni bowiem udźwigną na swych barkach ciężar awangardowego brzmienia prezentowanego albumu. Pozostali, którzy do tej pory słuchali raczej "lajtowych", szybko wpadających w ucho klimatów, niech lepiej wstrzymają się z zakupem. W innym wypadku grożą im poważne zakwasy…

Kuba Chmiel