Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Gonna Boogie Anyway

Gonna Boogie Anyway  - Chris James & Patrick Rynn

Gonna Boogie Anyway

Wykonawca:

Chris James & Patrick Rynn

Gatunek:

Blues

8 /10

Powiada się, że mężczyźni, aby się kolegować, muszą razem coś robić. Pomiędzy najmniej ingerującymi  w życie prywatne zajęciami, jak np. wspólne łowienie ryb, a bardziej ekstremalnymi, jak np. założenie partii politycznej istnieje jeszcze możliwość stworzenia zespołu bluesowego. Z tej opcji skorzystali Chris James i Patrick Rynn, a zaprocentowało to dwoma świetnie brzmiącymi albumami studyjnymi.

Gitarzysta i wokalista Chris James spotkał basistę Patrycka Rynna na początku lat '90 w kolebce elektrycznego bluesa, czyli w Chicago. Po osiemnastu latach szlifowania warsztatu i dzielenia scen muzycznych z największymi gwiazdami amerykańskiego bluesa, panowie w końcu zdecydowali się na autorski album. Duży sukces debiutanckiego krążka "Stop And Think About It" spowodował, że w 2010 roku ukazał się jego następca, "Gonna Boogie Anyway".

Na wstępie przyznać trzeba, że najnowsza płyta duetu Chris James & Rynn nie udźwignęła ciężaru debiutu. Brakuje tu tej walącej drzwiami i oknami przebojowości utworów typu "Mister Coffee" i tytułowego "Stop And Think About It", które gościły na poprzednim albumie. Nie zmienia to jednak faktu, że "Gonna Boogie Anyway" stanowi łakomy kąsek dla fanów gatunku. Znamienita większość kompozycji jest autorstwa dwójki prezentowanych dżentelmenów, a stylistyka, w jakiej utrzymana jest płyta, stanowi połączenie klasycznych rytmów chicagowskiego bluesa z wyraźnymi akcentami swingującego jump bluesa. Dodatkową atrakcję stanowi tu udział Davida Maxwella, mistrza biało-czarnych klawiszy. Gdzieniegdzie pojawiają się też saksofony.

Najnowszy krążek Chrisa Jamesa i Patricka Rynna stanowi dalszy ciąg myśli przewodniej, która towarzyszyła muzykom podczas nagrywania ich debiutanckiego albumu. Znakomite brzmienie i perfekcjonizm to cechy charakterystyczne dwójki bluesmanów z Chicago, czego potwierdzeniem jest płyta "Gonna Boogie Anyway". Jeśli tylko wybaczy się jej wyraźną wtórność w stosunku do poprzedniego wydawnictwa, to zajmie ona honorowe miejsce na półce każdego szanującego się fana bluesa.

Kuba Chmiel