Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Slaughtered

Slaughtered - Severe Torture

Slaughtered

Wykonawca:

Severe Torture

Gatunek:

Death metal

8 /10

Trzy lata po wydaniu znakomitej "Sworn Vengeance" Severe Torture wraca z kolejnym, piątym już, albumem. Zespół pożegnał się z Earache, dla której wydał dwa ostatnie krążki i debiutuje w barwach Season of Mist. Być może, dla symbolicznego podkreślenia faktu zaistniałej zmiany na okładkę powróciły gore’owe klimaty, nieobecne w grafikach w okresie współpracy z Anglikami.

To czytelny sygnał dla słuchaczy, że w holenderskiej ekipie to, co najbardziej istotne, pozostało bez zmian. Ten sam skład i ta sama muzyka, ale przecież o stylistyczną woltę nikt ich raczej nie podejrzewał. To wciąż dobrze znany, brutalny death metal w najlepszym wydaniu. Muszę przyznać, że choć jestem zdeklarowanym miłośnikiem szwedzkiej szkoły, mam dziwną słabość do muzyki Severe Torture, która przecież ze szwedzkim nurtem nie ma wiele wspólnego. Dzieje się tak pewnie dlatego, że choć Holendrzy grają bardzo po amerykańsku, robią to jednak we własnym stylu, w którym jest miejsce i dla melodii, i ciekawej solówki (np. w "Grave Condition") czy jedynej w swoim rodzaju, charakterystycznej chwytliwości. Przykładem niech będzie choćby świetny "Feeding On Cadavers", który skupia chyba wszystkie najlepsze elementy muzyki zespołu. Podobnych momentów jest tu więcej, kapela ma specyficzny groove, który znakomicie wpływa na odbiór całości. Świetnie sprawdzają się także zwolnienia, i choć nie odgrywają tu one tak kluczowej roli, jak u ich rodaków z Asphyx, niewątpliwie dobrze spełniają swe zadanie, na przykład w "Incarnation of Impurity".

Krótko mówiąc, Holendrzy nigdy nie zatracają się w bezdusznym, nienaturalnym mieleniu, co preferuje znaczna część ich amerykańskich kolegów po fachu. Nie stawiają sobie też za punkt honoru wypchania płyty dziesięcioma, niemal bliźniaczymi kawałkami, których odróżnić jeden od drugiego właściwie nie sposób. Ich albumy, a "Slaughtered" nie jest tu wyjątkiem, nie przypominają dzięki temu magazynka pistoletu pełnego identycznych pocisków, a raczej przybornik znanego wszystkim Dextera, z nożami o różnej długości, kształcie i przeznaczeniu, choć wszystkimi - równie zabójczymi.

Severe Torture niczym więc nie zaskakuje słuchacza i po prostu robi swoje. Widać jednak pewne różnice pomiędzy "Slaughtered", a wcześniejszą płytą. Po pierwsze - brzmienie. Mam wrażenie, że tym razem jest nieco masywniejsze, bardziej organiczne i mniej klarowne niż miało to miejsce w przypadku "Sworn Vengeance". Oceniam to jednak na podstawie elektronicznej wersji krążka, bo taką tylko wersję promo udostępniła wytwórnia. Być może ten efekt to zabieg celowy, a może skutek współpracy z nowym producentem i rejestracji materiału w innym studio. Poza tym, muza jest nieco prostsza i agresywniejsza, sprawia wrażenie bardziej bezpośredniej i chyba trochę mniej chwytliwej.

Dobrze jest posłuchać tak dalece klasycznego death metalu, gdzie całokształt typowych dla gatunku składników znalazł się na swoim miejscu. Zwłaszcza w dobie najrozmaitszych hybryd czy innych tworów o przydługich nazwach, w których wymuskani i stylowo uczesani młodzieńcy łomoczą i drą gardła, całkiem zapominając niestety o klimacie czy feelingu. Severe Torture wciąż jest w formie, co może wyłącznie cieszyć.

Szymon Kubicki