Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Hard Working Classes

Hard Working Classes - Sorry Boys

Hard Working Classes

Wykonawca:

Sorry Boys

9 /10

Po czterech latach istnienia i kilku solidnych dowodach uznania - zarówno w kraju jak i na obczyźnie - zespół Sorry Boys wydał swój debiutancki album. "Hard Working Classes" to płyta niezwykle dojrzała, wręcz perfekcyjnie doszlifowana. Jedna z najmilszych niespodzianek muzycznych jakie dostałam tej wstrętnie zabłoconej jesieni.

Muzycy z Sorry Boys reprezentują jeden z tych stylów, który zazwyczaj kojarzy mi się z widowiskowym wachlarzem emocji. Zderzamy się tu z wyjątkowym bogactwem brzmień. Hipnotyzujące dźwięki gitar wyśmienicie łączą się ze szczyptą etnicznego klimatu jaki wprowadzają, poskromione przez Tomasza Osieckiego, sitar i dilruba. Mariusz Godzina swoją grą na saksofonie serwuje słuchaczom delikatną nutę leniwego jazzowego nastroju. Jednak najjaśniejszą gwiazdą jest niewątpliwie wokalistka zespołu - Iza Komoszyńska. Dziewczyna-orkiestra - zaśpiewała, napisała teksty, współtworzyła kompozycje a jakby tego było mało zagrała jeszcze na klawiszach, perkusji i harmonijce ustnej. W doskonały sposób moduluje swój głos, wyczuwa w jaki sposób przekazać emocje zawarte w tekstach. Moim zdaniem bogaty koloryt głosu, styl jaki reprezentuje i niewątpliwa inteligencja muzyczna czynią z niej jedną z najbardziej utalentowanych wokalistek na polskiej scenie muzycznej.

Płytę otwiera tytułowe "Hard Working Classes". Atmosfera zdaje się być idealna do cięcia nożem. Gęsty, intensywny i odrobinę przytłaczający klimat - z wybijającym się swą prostotą i chwytliwością riffem - może wzbudzać zdrową dawkę niepokoju. Ciemne chmury rozwiane zostają już przez pierwsze dźwięki "Salty River". Wokalistka rozstaje się na chwilę z głęboką melancholią i wprowadza do utworu trochę rock’n’rollowej zadziorności. Instrumenty przyśpieszają by chwilę później dać sobie chwilę wytchnienia. Brzmi to świetnie.

"Chance" to utwór wydany grubo przed ukazaniem się debiutanckiej płyty Sorry Boys a zarazem jedyne świadectwo wcześniejszych dokonań zespołu. Ta sama melancholia, ten sam hipnotyzujący głos przedzierający się przez gitarowe zamieszanie. Niemniej jednak - podobnie jak jego weselszy odpowiednik w postaci "Give Me Back My Money" - jest to utwór dość swobodny. Wspomnienie stylu, który może nie zmienił się o 180 stopni, ale z pewnością stał się głębszy, pewniejszy, dojrzalszy.

"Trains Go Everywhere" to kolejny utwór, w którym gitarowy duet Dąbrowski & Blak oczarowuje nas zimnym brzmieniem gitar. Całość wzbogacona dźwiękami harmonijki ustnej przywodzi na myśl ponury klimat rodem z westernów. Z Dzikiego Zachodu przenosimy się zaś w mocno eksperymentalny klimat "Roe Deer At A Rodeo". Jest to jeden z najspokojniejszych - aczkolwiek niezwykle barwnych w swej spokojności - utworów na "Hard Working Classes". Odrobinę jazzujący, wzbogacony egzotyczną dilrubą i nieprzerwanie przejmujący.
Ta płyta to przekrój rozmaitych, doskonale uchwyconych przez muzyków, emocji. Nie zanucę większości z zawartych na niej utworów, rytmu żadnego z nich nie wystukam palcem na stole, ale czuję, że jeszcze przez długi czas nie uda mi się uwolnić od jej dźwięków. Jednocześnie mam nadzieję, że "Hard Working Classes" to "tylko" fenomenalna przystawka przed daniem głównym, na które zespół nie każe nam zbyt długo czekać.

* * *
W ubiegłym roku PAM London słusznie przyznało zespołowi nagrodę "Największa Nadzieja 2009".  Sorry Boys wypracowali swój własny styl, wydali zdumiewająco dobrą płytę a ja wciąż nie mogę pozbyć się obawy, że staną się kolejnym niedocenionym zespołem na polskiej scenie muzycznej. Być może Mystic Production, jako wydawca zespołu, postara się o kolejny towar eksportowy?

Olga Kowalska