Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Astonishing Fury Of The Mankind

The Astonishing Fury Of The Mankind - Darkness Dynamite

The Astonishing Fury Of The Mankind

Wykonawca:

Darkness Dynamite

8 /10

O proszę, Darkness Dynamite to formacja z Francji, a co najważniejsze, może zabrzmi to nieco na wyrost, ale pochodzenie odgrywa tutaj istotną rolę, gdyż grupy z kraju Didiera Deschampsa na dzień dzisiejszy reprezentują wyłącznie wysoki poziom. Zatem krótko: Darkness Dynamite (pomimo swej tragicznej nazwy) to bardzo dobre metalowe granie! Tak jest! A przekonali się o tym choćby włodaże legendarnej Metal Blade Records, która od kilku ładnych lat lubi inwestować pieniążki w nie tylko nowomodne łojenie, ale i takie, które wychodzi poza ramy tradycyjnie pojmowanego metalu.

No więc tak jakby ktoś usilnie chciał przyczepić im łatkę, to najłatwiej byłoby wrzucić ich do metalcore'owego worka. Ale żebyśmy się wszyscy dobrze zrozumieli - nawet jeśli ktoś nie lubi metalcore'a, to jest to muzyka przez duże m. Na ''The Astonishing Fury of the Mankind''  wyraźnie wyeksploatowane są elementy stricte kojarzęce się z tym nurtem: często i gęsto pojawiające się podręcznikowe breakdowny, zarówno czyste jak i krzyczane wokale (mało growli), jest nieco blastów (tu akurat reminescencje z dokonaniami Hacride), a przede wszystkim, co jednak nie mieści się już w ramach metalcore'a, potężna dawka groove. Dziedzictwo Pantery zostało poddane wielu mniej lub bardziej udanym metamorfozom, i jeśli mam być szczery ten specyficzny, wwiercający się w głowę sound Darkness Dynamite mocno przerobili na swoje (otwierający album ''Supernatural'' to czysta jazda po linii Lamb of God/Pantera z czystymi wokalami). Ba! By daleko nie sięgać, słychać tu też nieco również francuskiej Dagoba, a to jest zaletą - nie wadą.

Darkness Dynamite ma jednak do zaoferowania znacznie więcej niż tylko to, co współczesne. Thrash/death metalowe korzenie objawiają się w petardach w postaci ''Vice'' czy ''Dare I Say'', a łagodniejsze, bardziej stonowane i przestrzenne oblicze prezentują w utworze tytułowym jak i w instrumentalu ''The Everlasting Grace of Mind''. Warto zwrócić uwagę na mechaniczną i niezwykle precyzyjną grę sekcji rytmicznej (gary zabijają, co za cios!), jak i - na największy atut w postaci partii solowych gitarzystów oraz umiejętnie dozowanych harmonii. Świata może nie zawojują, a przynajmniej jeszcze nie teraz, ale taki debiut jak ''The Astonishing Fury Of The Mankind'' to dobra prognoza na ich przyszłość. Już Metal Blade o to zadba.

Grzegorz ''Chain'' Pindor